Skip to main content

Minęło kilka miesięcy od ponownego otwarcia Kina Piast, tym razem jako części Cieszyńskiego Ośrodka Kultury. Co się zmieniło w kinie? A jakie zmiany czekają widzów w najbliższym czasie? O tym wszystkim podczas wakacji rozmawiam z Grzegorzem Żydkiem, nowym kierownikiem kina.

Katarzyna Marianna Durajska: Jesienią zeszłego roku, gdy rozmawiałam z Adamem Cieślarem, przyszłość kina wciąż była niepewna. Obawiałam się, że jego uruchomienie potrwa latami. Tymczasem prace postępowały bardzo szybko. Jak udało się doprowadzić do tego, że kino działało już podczas Kina na Granicy?

Grzegorz Żydek: Zacznijmy od tego, że Kino Piast działa obecnie w ramach Cieszyńskiego Ośrodka Kultury „Dom Narodowy” i zarządza nim dyrektor Adam Cieślar. Ponowne uruchomienie kina było możliwe dzięki pozyskaniu przez dyrektora środków finansowych na remont. Miasto Cieszyn także znacząco partycypowało w tych wydatkach.

Z projektu finansowanego przez Polski Instytut Sztuki Filmowej pozyskaliśmy 265 000 zł, a prawie 400 tysięcy dołożono z budżetu miasta, nie licząc pokrycia stałych kosztów utrzymania instytucji.

Pieniądze to jednak nie wszystko. Wiele rzeczy trzeba było zrobić, żeby z kina można było korzystać z przyjemnością. Pomimo presji czasu, udało się, dzięki ogromowi pracy pracowników Domu Narodowego. Decyzję o dofinansowaniu ze środków PISF otrzymaliśmy w sylwestra, kino uruchomiliśmy w ostatnich dniach kwietnia. A po drodze był nie tylko remont, ale także wszelkie procedury przetargowe. Wszystko, co mogliśmy, zrobiliśmy własnym sumptem. Za to jestem pracownikom bardzo wdzięczny.

K. M. D.: Jakie są najważniejsze zmiany?

G. Ż.: Na dole przystosowaliśmy toaletę dla osób na wózkach. Zostały wyremontowane też dwie łazienki na górze, zamontowaliśmy tam podgrzewacze wody. Cały budynek został odmalowany.
Jeśli chodzi o dostępność, jest to budynek zabytkowy i koszty pełnego przystosowania dla osób ze szczególnymi potrzebami przekraczają nasze możliwości. Mamy to jednak na uwadze i kiedy tylko to będzie możliwe, takiego przystosowania dokonamy.

Przy wyjściu z kina wyburzyliśmy ściankę działową, powstało foyer, z którego można korzystać podczas wernisaży czy innych wydarzeń. Drugą bardzo ważną, kluczową wręcz częścią „ożywiania” naszego kina, jest wymiana przestarzałej aparatury kinowej. Dzięki funduszom z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej udało nam się wymienić projektor, ekran oraz nagłośnienie.

Teraz dysponujemy najnowocześniejszym kinowym stanowiskiem cyfrowym, które swoją jakością dźwięku i obrazu nie ustępuje kinopleksom.

K. M. D.: Zauważyłam też, że zadbano o dostępność dla osób niewidomych i niedowidzących. Wprowadziliście możliwość korzystania z audiodeskrypcji. Na czym ona polega?

G. Ż.: Kilka miesięcy przed ponownym otwarciem kina z inicjatywy dyrektora skontaktowałem się z Fundacją Kino Dostępne, która przygotowuje audiodeskrypcję dla osób niedowidzących i niewidomych. Jest to szczegółowy komentarz do tego, co dzieje się na ekranie. Za pomocą aplikacji na smartfonie można włączyć tę audiodeskrypcję przez słuchawki, a ona automatycznie dopasowuje się do filmu. Niestety, nie wszystkie seanse mają ją przygotowaną, można sprawdzić jej dostępność na naszej stronie internetowej i w social mediach.

K. M. D.: Dużo rzeczy zostało jednak po staremu i kontynuujecie dotychczasowe tradycje. Współpracujecie z panem Markiem Mendrochem, poprzednim najemcą kina, cały czas działa Fafik i Cieszyńskie Prezentacje Filmowe. Powiedz, jak wam się ta współpraca układa? Dlaczego warto kontynuować to, co już było?

G. Ż.: A propos kontynuacji, uważam, i na szczęście Adam Cieślar też, że potrzebujemy ewolucji, nie rewolucji. Obaj się zgadzamy, że nie trzeba usuwać tego, co było, i budować od nowa.

To, co dobre, należy pielęgnować i wspierać. Tradycja Fafika ma 60 lat, to jest niezwykła wartość, a Fafik ma ogromne znaczenie kulturotwórcze. Skupia wokół siebie gromadę stałych bywalców, którzy chodzą także na inne filmy.

Poza Fafikiem także gramy filmy ambitne, niedostępne w kinopleksach i w mainstreamie.

K. M. D.: Mam wrażenie, że DKF Fafik się rozwija. Pamiętam, że tuż po pandemii na seansach bywało po kilka osób. Odkąd pojawiła się informacja o zamknięciu kina, a następnie jego przeniesieniu do Domu Narodowego, zauważam, że frekwencja rośnie. Czy też macie takie poczucie?

G. Ż.: Tak, nas to bardzo cieszy, bo wielu mówiło mi: „A w tym Domu Narodowym to już nie ten klimat, co w kinie”. Ja uważałem, że warto ten płomyk Fafika i Kina Piast podtrzymywać, żeby brak działań nie spowodował zapaści. Jako instytucja kultury mamy spore możliwości promocyjne. Bardzo szeroko działamy w social mediach. Oprócz tego na różne sposoby staramy się docierać do widzów, np. drukujemy plakaty. Promocyjnie duży nacisk położyliśmy właśnie na Fafika.

Z drugiej strony, może po prostu historia walki o to kino sprawiła, że ludzie naprawdę zrozumieli, że może zniknąć i uznali, że warto na te filmy chodzić.

Kiedy zaczynaliśmy w COK-u grać filmy, przychodziło 20 osób. Kiedy kończyliśmy, to było to 80, czasem nawet 100 osób.

W tym obszarze cenimy współpracę z Markiem Mendrochem, który przez ponad 30 lat prowadził kino. Jest nie tylko świetnym znawcą, ale także miłośnikiem kina. Marek ma ogromną wiedzę, a my korzystamy z jego doświadczenia.

K. M. D.: To dobra wiadomość dla wszystkich miłośników kina. Fafik cieszy się ogromną popularnością. Jakie inne wydarzenia albo filmy spotykają się z największym zainteresowaniem?

G. Ż. Jako ośrodek kultury mamy inną wizję i zadania niż tylko rozrywka i zarabianie pieniędzy. Oczywiście, musimy zarabiać, ale oprócz tego traktujemy kino jak narzędzie do spełniania naszych celów statutowych, czyli krzewienia kultury, działań kulturotwórczych i edukacyjnych. W zasadzie wszystkie zadania, które ma ośrodek kultury, można w kinie realizować.

Przyglądamy się temu, co sprzedaje się lepiej, a co gorzej. Wakacje to ciężki okres, bo wtedy kina mają mało widzów. Ludzie wolą korzystać z pogody, jeździć nad wodę, na wakacje, grillować, pracować w ogrodzie. Natomiast, o dziwo, w takim kinie jak nasze, rzeczy ambitne cieszą się o wiele większą popularnością niż mainstream.

Grono widzów w Cieszynie jest wyrobione. Trzeba trzymać rękę na pulsie i przyglądać się temu, co się dzieje na rynku filmowym, także tym ambitniejszym.

Oczywiście, to nie są filmy, których zwykły zjadacz chleba nie jest w stanie obejrzeć. Stawiamy na kino ambitne, ale przyswajalne. Na filmy skłaniające do refleksji, ale niewymagające wiedzy na temat historii kina. Oprócz tego, mamy w repertuarze także filmy rozrywkowe czy filmy dla dzieci.

K. M. D.: Czy to prawda, że Kino Piast dołączy do Sieci Kin Studyjnych?

G. Ż.: To już się stało. Od 24 czerwca Kino Piast jest jej częścią. To było jedno z moich pierwszych zadań. Sieć Kin Studyjnych to prężnie działająca instytucja, wspierająca takie kina jak nasze. Doświadczyliśmy bardzo życzliwej obsługi ze strony sieci, zostałem także zapewniony o otoczeniu nas opieką, ponieważ kina studyjne mają wielką wartość kulturotwórczą i społeczną.

K. M. D.: Właśnie w mniejszych miejscowościach, prawda?

G. Ż.: Przez to, że w Cieszynie działa tak zwany minipleks z kilkoma salami kinowymi, który jest dla nas sporą konkurencją, potrzebujemy wsparcia, żeby móc prowadzić działalność.
Wiele osób nie rozumie mocy kina studyjnego.

Wydaje się im, że to tylko rozrywka, tylko filmy. Sam uważam, że takie myślenie jest błędne, bo kino jest doskonałym narzędziem do prowadzenia działalności kulturalnej, kulturotwórczej i społecznej.

K. M. D.: Ale też edukacyjnej, np. dla dzieci. Macie specjalną ofertę dla szkół?

G. Ż.: Z inicjatywy dyrektora, we współpracy z dr Agnieszką Tambor z Uniwersytetu Śląskiego, powstał autorski program „Szkolne Kadry Kina Piast”. Od października prowadzimy edukację dla szkół podstawowych i średnich. Programy dostosowane są do wieku uczestników i skorelowane z podstawą programową. Towarzyszą im materiały dla nauczycieli. Przed każdym filmem odbywa się prelekcja, po filmie rozmowa i działania edukacyjne. Każda szkoła może się zgłosić.

Ponadto, na polecenie dyrektora napisałem wniosek do Stowarzyszenia Filmowców Polskich, które od 22 lat prowadzi projekt „Polskie Kino Młodego Widza”. Zakwalifikowaliśmy się i od końca września do początku listopada wyświetlamy w ramach festiwalu trzynaście filmów edukacyjnych dla grup zorganizowanych. Seanse są połączone z prelekcjami edukacyjnymi, które prowadzę. Zajęcia są darmowe. Trzeba się zapisać na wybrane i dostosowane do grupy wiekowej.

K. M. D.: To dobrze, bo sytuacja finansowa rodzin bywa różna, bezpłatne seanse zwiększają dostęp do kultury.

G. Ż.: Program pozwala dzieciom i młodzieży na skorzystanie z oferty niezależnie od zasobności portfela rodziców. Rola takich instytucji jak ośrodek kultury się zmienia. Jest kilka grup odbiorców – jedni chcieliby mainstreamowych koncertów i szeroko pojętej odpłatnej rozrywki, ale są też grupy w jakiś sposób wykluczone, także finansowo. Dlatego regularnie organizujemy darmowe warsztaty, koncerty czy inne wydarzenia w ramach naszej działalności statutowej.

K. M. D.: Dbacie też o seniorów.

G. Ż. Oczywiście. Jesteśmy otwarci na wszystkie grupy wiekowe. Kiedy ktoś do nas przychodzi z pomysłem z dziedziny kultury, to w miarę naszych możliwości pomagamy go zrealizować. Czujemy się taką instytucją parasolową.

Jeśli chodzi o seniorów, we wrześniu ruszyliśmy z cyklicznymi pokazami dla tej grupy wiekowej we współpracy z cieszyńskim Uniwersytetem Trzeciego Wieku. Dwa razy w miesiącu będziemy prezentować filmy w godzinach okołopołudniowych. W planach mamy także kino kobiet, czyli cykliczne pokazy filmów tworzonych przez kobiety.

K. M. D.: Tworzonych?

G. Ż.: Tak, to zauważalny problem. Dlaczego twórcami znakomitej większości filmów są mężczyźni? Otóż wytwórnie filmowe nie dotują kobiet, które chcą robić filmy. Być może boją się, że kobiety nie podołają zadaniu? Dlatego chcemy te filmy pokazywać, propagować.

Mamy też w planach pokazywanie kina czeskiego, w porozumieniu z Kinem na Granicy. Raz w miesiącu będziemy pokazywać filmy związane z festiwalem Kino na Granicy, z myślą o osobach, które np. nie mogły być na festiwalu albo przegapiły jakiś film, bo byli na innym. Obecnie pracujemy nad formułą i repertuarem takiego cyklu.

K. M. D.: Bardzo ciekawe, ponieważ Kino Central w Czeskim Cieszynie zamknięto. Teraz nawet dla kogoś, kto zna język i chciałby zobaczyć czeski film, nie jest to takie proste.

G. Ż.: Od początku brałem ten fakt pod uwagę. Miałem plan, żeby w naszym stałym repertuarze znalazło się miejsce na dzień z czeskimi filmami, nawet mainstreamowymi. Trzeba jeszcze rozwiązać kwestie licencji. Działamy w porozumieniu z czeskimi instytucjami kultury, z którymi bardzo cenimy sobie współpracę.

K. M. D.: Kontrowersje wzbudził system rezerwacji online. Bilety kupowane przez internet są o 3 zł droższe. Zgadza się?

G. Ż.: Tak, zgadza się. Zawsze jest opłata pobierana przez operatora sprzedaży online. To nie jest za darmo. Wchodzimy we współpracę z operatorem sprzedaży i on pobiera opłaty. Niestety nic na to nie poradzimy. Zaznaczę, że u nas bilet ulgowy kosztuje 20 zł, a normalny 25. W kinopleksach te bilety ulgowe kosztują 28 zł, a normalny 31 zł. Nawet po doliczeniu prowizji, widz Kina Piast zapłaci mniej.

K. M. D.: Czyli jeśli ktoś chciałby oszczędzić te 3 zł, może kupić bilet w kasie.

G. Ż.: Tak, kasa jest czynna pół godziny przed pierwszym seansem każdego dnia, a kończy pracę w momencie rozpoczęcia się ostatniego seansu.

K. M. D.: I można płacić kartą. To też jest nowość.

G. Ż.: Tak. Uważamy, że w dzisiejszych czasach możliwość zakupu biletu online i płatności kartą to podstawa.

K. M. D.: Kolejna kwestia, która budziła kontrowersje, to nowa identyfikacja wizualna Kina Piast. Wcześniej funkcjonowały inne wersje logo, teraz pojawiły się głosy, że obecne nie nawiązuje do Cieszyna i że przy tak rozpoznawalnym szyldzie Kina Piast nie było ono w ogóle potrzebne. Skąd więc pomysł na zmianę i o co chodzi z nową identyfikacją?

G. Ż.: Pierwsze logo, tymczasowe, zostało zaprojektowane przez naszą etatową graficzkę. Gdy zapadły decyzje, że kino przechodzi w zarządzanie COK-u, to chcieliśmy od razu ludziom zasygnalizować, że będzie dobrze, że kino będzie działało.

Dyrektor wcześniej podjął decyzję, że zatrudni grafika do stworzenia nowej identyfikacji wizualnej. Ja się pojawiłem w momencie, w którym ta identyfikacja była już stworzona i zaakceptowana. Nie ukrywam, że trochę walczyłem o to, żeby logiem kina pozostał ten szyld.
Miałem taki plan, żeby go troszeczkę przerobić, unowocześnić i zrobić z niego logo. Niestety grafik określił, że jest to niemożliwe, ponieważ w tym szyldzie litery różnią się wielkością i grubością. Identyfikacja wizualna musi działać wszędzie – na plakatach, w internecie, w zdjęciach profilowych, na citylightach i na wszystkich polach eksploatacji.

Jeśli chodzi o nowe logo, to wielu ludzi zastanawia się, skąd ono się wzięło. Po wyjściu z kina naszym oczom ukazuje się ogromna płaskorzeźba oka. Grafik tworzący nową identyfikację wizualną od razu zwrócił na nie uwagę i uznał, że jest na tyle duże, mocne i charakterystyczne, że świetnie się sprawdzi. To oko jest pofalowane i może nieco przypominać rzekę Olzę. To piękny obiekt i warto na niego zwrócić uwagę, wychodząc z kina.

K. M. D.: Jednak Cieszyn kojarzy cię przede wszystkim ze sprawami związanymi z nagłośnieniem. Teraz jesteś kierownikiem kina. Jakie są twoje doświadczenia związane z kinem? Jak czujesz się w tej nowej roli? Pewnie dużo osób korzystających z kina nie zdaje sobie sprawy, ile biurokracji wymaga taka praca.

G. Ż.: Warunki, na jakich możemy dany film zagrać określa dystrybutor. Na przykład, jeżeli kino chce popularny film zagrać premierowo, musi go grać przez trzy tygodnie: w pierwszym tygodniu trzy seanse każdego dnia, w drugim dwa seanse, a w trzecim jeden seans.
Cieszyn jest na tyle małym miastem, że tydzień wyświetlania filmu po jednym seansie dziennie właściwie wyczerpuje liczbę widzów.

Dlatego czasem musimy poczekać kilka tygodni i dopiero wtedy dystrybutorzy wyrażają zgodę na granie filmu przez krótszy czas i po jednym seansie dziennie. To, kiedy film się u nas pojawia, zależy więc głównie od dystrybutora. Negocjujemy i dokładamy wszelkich starań, ale nie jesteśmy w stanie wiele zdziałać w starciu z międzynarodowymi korporacjami, takimi jak Disney czy Universal International Pictures.

W roli kierownika Działu Obsługi Kina czuję się wspaniale, jak ryba w wodzie. Jestem wdzięczny Adamowi Cieślarowi za danie mi tej szansy. Owszem, jestem kojarzony głównie z organizacją wydarzeń i realizacją dźwięku. Są to umiejętności, które nabyłem w trakcie mojej drogi zawodowej, jestem muzykiem i animatorem kultury.

Ukończyłem w Cieszynie kierunek pedagogika o specjalności animacja społeczno-kulturalna. Jako młody chłopak uczęszczałem do Amatorskiego Klubu Filmowego Klaps w Chybiu. Ikoną Klapsa był Franciszek Dzida, który był znany w świecie filmowym w całym kraju. Znali go nawet Andrzej Wajda czy Krzysztof Kieślowski. Franciszek Dzida był pierwowzorem Filipa Mosza z filmu „Amator”, a sam film miał prapremierę właśnie w Chybiu. Spędziłem wiele godzin na rozmowach o filmie, sztuce i życiu z panem Franciszkiem.

Po latach wystąpiłem też w kilku produkcjach Amatorskiego Klubu Filmowego Klaps, między innymi w pierwszym polskim filmie o zombie. Film nosi tytuł „Na jagody,” można go zobaczyć na YouTubie.

Była to bardzo pouczająca przygoda. W ostatnim czasie wystąpiłem w filmie „Ojczyzna” Pawła Pawlikowskiego, który był kręcony m in. w cieszyńskim teatrze. Film był pokazywany na festiwalu w Cannes, gdzie Pawlikowski otrzymał nagrodę za reżyserię, a teraz został polskim kandydatem do Oscara.

Zdobyłem także doświadczenie pracując w kinie w Skoczowie, byłem kierownikiem kina przez dwa lata. Ponadto, jestem pasjonatem kina i od lat śledzę to, co się dzieje w przemyśle filmowym. To ważne, bo żeby tworzyć repertuar, trzeba śledzić festiwale, wiedzieć, kto planuje jaki film, kiedy go wypuści. W momencie, w którym okazało się, że COK przejmuje Kino Piast, postanowiłem zgłosić gotowość do podjęcia się tego wyzwania, a dyrektor się zgodził. Wiedziałem, że to nie będzie łatwe, bo nie było to przejęcie świetnie funkcjonującego kina, które ma wszystko.

Planuję repertuar samodzielnie, konsultując go z dyrektorem, oraz z Markiem Mendrochem, bo on często widzi szerzej z racji tego, że ma 30 lat doświadczenia, a także jest redystrybutorem filmów. Mamy repertuar podstawowy, seanse dodatkowe – filmy religijne, retransmisje koncertów, filmy o malarstwie w ramach cyklu „Sztuka na ekranie”. Kiedy spojrzymy na gotowy repertuar, to wydaje się, że gramy tylko kilka filmów, i można pomyśleć, że to jest kwadrans pracy. W rzeczywistości jest to jednak bardzo czasochłonne zadanie.

K. M. D.: Czy w takim razie jesteście otwarci na propozycje publiczności? Można się do was zgłaszać z pomysłami na filmy, które chciałoby się zobaczyć?

G. Ż.: Oczywiście, i to się dzieje. My co prawda nie ogłaszamy takich konkursów w naszych mediach społecznościowych, natomiast większość ludzi po prostu pisze do nas albo rozmawiamy po seansach. Jesteśmy otwarci na ludzi. Chcemy odpowiadać na ich potrzeby, ale też te potrzeby kreować, bo to również nasze zadanie. Zachęcam wszystkich do odwiedzania kina i namawiam do uczestnictwa w seansach. Wiele osób mówi, że Kino Piast jest w rękach COK-u, a ja uważam, że kino jest w rękach nas, Cieszyniaków. To od nas zależy, czy to kino przetrwa. Kino bez widzów nie ma racji bytu.

K. M. D.: To dzięki widzom to kino kontynuuje swoją misję. W innych miastach kina były zamykane, a widzowie nie zawsze potrafili o nie skutecznie zawalczyć.

G. Ż.: To jest ewenement i pokazuje, na jak wysokim poziomie Cieszyniacy są jako obywatele. To widzowie Kina Piast przyczynili się do jego przetrwania. Był list otwarty i spotkania z władzami, na Facebooku powstała grupa „Wspieramy Kino Piast”. Kino przetrwało dzięki COK-owi, ale także dzięki zaangażowaniu społecznemu i wyrażeniu społecznej niezgody na śmierć tego kina, bo ma ono piękną historię, sięgającą czasów powojennych. To wartość, której nie wolno zaprzepaścić.

Okazało się, że jest więcej ludzi w Cieszynie, którzy tak uważają i działają w tym kierunku. Niepotrzebna była praca u podstaw i namawianie ludzi do tej walki. To była oddolna inicjatywa.

Dziękuję za rozmowę i zapraszam wszystkich do odwiedzania Kina Piast, wszystkie informacje znajdą Państwo na naszej stronie internetowej www.kinopiast.cieszyn.pl oraz w naszych mediach społecznościowych.

Poznaj aktualny repertuar Kina Piast w Cieszynie!

Na portalu KochamCieszyn.pl zawsze znajdziesz aktualny repertuar kina.

Repertuar Kina Piast

Zdjęcia pochodzą z oficjalnego profilu facebook Kina Piast, a ich autorem jest Krzysiek Puda