Zdjęcia: Darek Dudziak
Spektakl „Bieżeńcy. 1915” obejrzałam podczas 35. Festiwalu Teatralnego Bez Granic. Doceniło go także jury festiwalu, przyznając mu II Nagrodę – „Złamany Szlaban”. Scenariusz powstał na podstawie książki Anety Prymaki-Oniszk „Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy”. Twórcami spektaklu są artyści z Polski i Białorusi zrzeszeni w ramach inicjatywy BYteatr.
O czym opowiada spektakl?
Fabuła opiera się na autentycznych historiach rodzin z terenów dzisiejszej Polski i Białorusi, które podczas I wojny światowej uciekają daleko w głąb Rosji.
Przede wszystkim jest to spektakl o migracji, która od tysięcy lat stanowi część ludzkiego doświadczenia, ale rzadko jest dobrowolna. Najczęściej wynika z przymusu – zagrożenia, niebezpieczeństwa, trudnych warunków życia.
Zaskakuje uniwersalny wymiar przedstawionych historii. Pojawiają się nawiązania do biblijnej ucieczki z Egiptu, ale też, co szczególnie ciekawe, odniesienia do współczesności. Spektakl stawia pytania o to, jak dziś postrzegamy i traktujemy uchodźców oraz czy rzeczywiście na przestrzeni lat tak wiele się w tej kwestii zmieniło. Przypomina też, że wielu z nas jest potomkami uchodźców, nawet jeśli tak o sobie nie myślimy.
Od początku wyczuwalna jest atmosfera strachu przed nieznanym, niepewności towarzyszącej decyzji o wyruszeniu w daleką drogę.
To powieść, która wzrusza, ale nie jest wyłącznie tragiczna. Jest jak prawdziwe życie – słodko-gorzka. Traumatyczne doświadczenia przeplatają się z humorem, opowieściami o nadziei, uporze, odwadze i wielkiej, wymagającej poświęceń, miłości. Doświadczenia towarzyszące migracji pokazane są w całej różnorodności, bez uproszczeń. Niektóre historie kończą się dobrze, inne nie.
Bohater z ludu
Bohaterami spektaklu są zwykli ludzie, chłopi, których wiatr historii rzuca w świat, jakiego w innych okolicznościach prawdopodobnie nigdy by nie poznali. Jest to świat obcy, groźny, ale też pełen niezwykłości. W swojej wędrówce docierają nawet na Syberię czy Kaukaz.
W opowieściach pojawiają się wspomnienia egzotyki, smaku arbuzów, spotkania z wielbłądami czy ludźmi o innym kolorze skóry. To doświadczenie inności, która może uczyć, inspirować, ale też budzić lęk i tęsknotę za tym, co znane.
Ciekawy jest również wątek pamięci pokoleń – tego, co z opowieści przodków zapamiętali ich potomkowie, w jaki sposób były opowiadane i jak żyją dalej.
Scenografia i muzyka
Scenografia spektaklu jest raczej surowa. Scenę pokrywa warstwa czarnej ziemi, która staje się jednocześnie rekwizytem opowieści – raz żyznym czarnoziemem, innym razem czarnym chlebem, za którym tęsknią tytułowi bieżeńcy.
Pozostałe rekwizyty są proste – sznur, stół. Kostiumy nawiązują do epoki, ale pozostają skromne. Nie przyćmiewają historii, którą opowiada spektakl.
Szczególną uwagę warto zwrócić na muzykę. Nie jest ona jedynie tłem wydarzeń, ale integralną częścią przedstawienia. Można nawet powiedzieć, że prowadzi widza przez całą opowieść, począwszy od białoruskiej pieśni o trumnie stojącej w kącie.
Spektakl bez granic
„Bieżeńcy. 1915” bardzo dobrze wpisują się w ideę festiwalu, który sformułowanie „bez granic” ma w swojej nazwie.
Osobiście chciałabym oglądać na nim więcej takich przedstawień – świeżych, opowiadających ważne historie, budujących mosty między narodami, łączących wątki wielokulturowe i nawiązujących do tematyki pogranicza oraz tożsamości.
A przy tym, co równie ważne, spektakli, które w całej swojej wielowątkowości pozostają zrozumiałe dla odbiorcy. Ludzkich, bliskich doświadczeniom, z którymi każdy widz może się utożsamić. Poruszających serca i umysły.
reżyseria: Andrei Novik
scenariusz, dramaturgia: Roman Pawłowski-Felberg
muzyka: Darya Novik
scenografia, kostiumy: Alena Semeniuk
reżyseria światła: Daniła Goncharov
Obsada: Maria Czykwin, Andrei Novik, Darya Novik, Aleks Saprykin



