Niewątpliwie żyjemy w czasach kryzysu autorytetów wśród młodych ludzi. Pracując w szkole coraz częściej spotykam się z głosami uczniów mówiących, że tzw. „wielkich role-models” nie ma w ich życiu. O wiele bardziej cenią sobie wzorce, które prezentują im najbliższe osoby – rodzice, dziadkowie. Czasami trafi się w tej grupie jakiś nauczyciel lub trener. I właśnie z jednym z nich, trenerem koszykówki w cieszyńskim klubie STELA Cieszyn, Pawłem Łysieniem, udało mi się porozmawiać o jego pracy oraz o relacjach, jakie buduje z młodymi w klubie.
Cofnijmy się trochę w czasie. Jak to się wszystko zaczęło? Jak powstał klub STELA Cieszyn?
Pomysł na stworzenie STELI narodził się z pasji do koszykówki i potrzeby zbudowania w Cieszynie miejsca, gdzie młodzi ludzie mogliby rozwijać się sportowo w zdrowej, przyjaznej atmosferze.
Początki sięgają 2016 roku, kiedy to zapadła decyzja o rozwiązaniu Miejskiego Ośrodka Sportu. Wtedy wraz z trenerem Szymonem Kałużą i innymi pasjonatami postanowiliśmy połączyć siły i stworzyć klub, który będzie nie tylko szkolił zawodników, ale też kształtował charaktery.
W tamtym czasie w Cieszynie koszykówka miała już swoją długą tradycję – działały drużyny szkolne, był klimat do grania. STELA miała być kontynuacją tej historii, ale z nową energią i podejściem do młodzieży.
A kiedy Paweł Łysień zdecydował o tym, że będzie trenował dzieci i młodzież? Jaka była Twoja osobista droga do miejsca, w którym jesteś dzisiaj?
Koszykówka towarzyszy mi od zawsze. Zacząłem grać w koszykówkę w piątej klasie podstawówki, a moim trenerem był Jacek Bortliczek – to on zaszczepił we mnie miłość do tej dyscypliny i pokazał, że sport może być stylem życia.
Kiedy sam skończyłem grać, naturalnym krokiem było stanięcie po tej drugiej stronie – po stronie trenerskiej. Podjąłem studia w kierunku sportowym i kurs trenerski aby zdobyć jak najlepsze kwalifikacje do pracy z dziećmi. Wtedy odkryłem, że to właśnie taki rodzaj pracy daje mi największą satysfakcję. Widziałem, jak dzięki koszykówce młodzi ludzie nabierają pewności siebie, uczą się współpracy, pokonywania własnych ograniczeń – i to było coś, co mnie naprawdę poruszało.
Porozmawiajmy chwilę o wyzwaniach. Co jest najtrudniejsze w pracy trenera koszykówki?
Najtrudniejsze jest połączenie roli trenera, wychowawcy i mentora. Każde dziecko jest inne – ma inny temperament, możliwości, marzenia. Trzeba umieć do każdego dotrzeć. Z perspektywy organizacyjnej wyzwaniem jest też utrzymanie systematyczności i motywacji – zarówno u dzieci, jak i u rodziców. W świecie, w którym konkurujemy z telefonami, grami i innymi zajęciami, trzeba naprawdę zarazić pasją do ruchu. Ale jeśli uda się zapalić tę iskierkę – to daje ogromną satysfakcję.
W klubie pracuje pięcioro trenerów i trenerek. Czy mógłbyś ich pokrótce przedstawić?
Tak, nasz zespół to prawdziwa drużyna – nie tylko na parkiecie.
Paweł Łysień – Prezes Stowarzyszenia, trener, zajmuje się szkoleniem oraz programami i projektami w klubie STELA.
Szymon Kałuża – Wiceprezes Stowarzyszenia, trener, zajmuje się szkoleniem oraz organizacją obozów sportowych i półkolonii w klubie.
Jacek Bortliczek – Sekretarz Stowarzyszenia, wieloletni trener z niesamowitą wiedzą, wprowadza do zajęć dużo energii i nowoczesnych metod treningowych.
Stanisława Bortliczek – trenerka z ogromnym sercem do pracy z naszymi najmłodszymi członkami lubu.
Kamila Jędrysik – odpowiedzialna za grupy dziewczyn oraz najmłodsze grupy szkoleniowe, potrafi sprawić, że uczestnicy z uśmiechem przychodzą na trening.
Łączy nas jedno – miłość do koszykówki i chęć dzielenia się nią z dziećmi.
Obserwuję Waszą działalność od wielu lat, ponieważ oboje moich dzieci trenowało (jedno nadal trenuje) w Waszym klubie i widzę, że nie o same sukcesy sportowe Wam chodzi. Myślę tutaj o różnych wartościach, postawach, których staracie się uczyć młode pokolenie. Czy mógłbyś rozwinąć ten wątek?
Dokładnie tak – wyniki są ważne, ale nie są celem samym w sobie. Uczymy dzieci odpowiedzialności, współpracy, wytrwałości i szacunku – zarówno do trenera, kolegów, jak i do przeciwnika. Koszykówka to sport zespołowy – nikt nie wygra meczu sam. Chcemy, żeby nasi zawodnicy wynieśli z treningów coś więcej niż tylko umiejętność kozłowania – żeby potrafili radzić sobie z porażkami, cieszyć się z sukcesów innych, i żeby sport był dla nich naturalną częścią życia. Chciałbym jeszcze dodać, że bierzemy udział w świetnych projektach Polskiego Związku Koszykówki takich, jak SMOK – Szkolne Młodzieżowe Ośrodki Koszykarskie oraz KOSSM – Koszykarskie Ośrodki Sportowego Szkolenia Młodzieży pod patronatem Ministerstwa Sportu i Turystyki. Jest to dla nas duże wyróżnienie.
Sukcesów jednak nie możemy pominąć milczeniem. Jakie największe osiągnięcia były, są Waszym udziałem?
Było ich sporo i z każdego jesteśmy dumni. Nasi zawodnicy regularnie grają w rozgrywkach Śląskiego Związku Koszykówki, zdobywają miejsca na podium w turniejach ogólnopolskich, a kilku wychowanków trafiło nawet do kadr wojewódzkich. Kilku naszych wychowanków gra w innych klubach na wysokich szczeblach sportowych, takich jak Ekstraklasa czy II Liga.
Ale największym sukcesem jest to, że nasi byli zawodnicy – już jako dorośli ludzie – wracają do klubu, odwiedzają nas, czasem sami zaczynają trenować młodszych. To pokazuje, że zbudowaliśmy coś trwałego.
Spójrzmy trochę w przyszłość – tę najbliższą i tę trochę bardziej odległą. Jakie macie plany, cele, marzenia?
Chcemy dalej rozwijać program szkoleniowy i poszerzać współpracę ze szkołami i gminami, tak aby każde dziecko w Cieszynie miało szansę spróbować gry w koszykówkę. No i oczywiście – chcemy wychować kolejne pokolenie zawodników, którzy będą dumni z grania w barwach STELI.
Wspomnieliśmy już o trudnościach w pracy trenerskiej, a jakie są największe motywatory, rzeczy, które sprawiają, że ciągle chce ci się działać?
Największą motywacją są dzieci – ich radość, energia, zaangażowanie. Widok młodego zawodnika, który po miesiącach pracy nagle wykonuje perfekcyjny rzut to coś, czego nie da się opisać. Motywują mnie też rodzice – ich wsparcie, obecność na meczach, zaufanie. No i oczywiście zespół trenerski – razem ciągle się uczymy, wspieramy, wymieniamy doświadczeniami i bierzemy udział w wielu szkoleniach trenerskich, dzięki którym nabywamy wspaniałe doświadczenia i inspirację do dalszego rozwoju oraz szkolenia młodzieży.
Na koniec naszej rozmowy – co byś powiedział rodzicom, którzy zastanawiają się, na jakie zajęcia sportowe zapisać swoje dziecko? Jak byś zachęcił ich do wyboru klubu STELA Cieszyn?
Powiedziałbym po prostu: przyjdźcie i zobaczcie.
Nie trzeba mieć doświadczenia ani „drygu do sportu”. Wystarczy ciekawość i chęć spróbowania czegoś nowego. W STELI każde dziecko znajdzie swoje miejsce – jedni zostaną zawodnikami, inni po prostu będą się dobrze bawić i rozwijać. Naszym celem jest wychowanie zdrowych, pewnych siebie młodych ludzi. A jeśli przy okazji pokochają koszykówkę – to już tylko bonus.



