Skip to main content

Fotografie: Tom Swoboda

Miałem to szczęście, że zapamiętałem sobie kilka zjawisk teatralnych sprzed wielu lat, takich jak: Teatr Aspect-Espace Jolanty Wozimko, szkolny teatr Agaty Ogórek z Liceum Ogólnokształcącego im. Osuchowskiego, studencka teatralna grupa Piotra Kumora ze spektaklem poetyckim wg Rafała Wojaczka. Siłą rzeczy pamiętam też dobrze Grupę Teatru im. Korbowskiego pod moim kierownictwem.

Osobną, także moją i dramatyczną historią jest Teatr CST.

Piszę o tym, ponieważ były to naturalne, cudowne momenty kulturotwórcze i artystyczne, wyrosłe na gruncie Cieszyna, a dziś zupełnie chyba zapomniane. Wszystkie są ważne, ale nie o nich chcę napisać. Piszę o teraźniejszości i przyszłości, bo teraz, w jakiś niezwykły sposób, jestem znów – po ponad dwudziestu latach – świadkiem czegoś niezwykłego.

28 marca w Świetlicy Krytyki Politycznej miała miejsce prezentacja pracy kilkuosobowej grupy młodzieży w wieku 13-18 lat (aktorzy i aktorki: Lars Brachaczek, Mila Cis, Zuzanna Paściak, Bruno Ziovsky) – czytanie performatywne w formie szkicu spektaklowego tekstu „Przecież ty już nie żyjesz” – opowiadania Yuri Lee „Cień paznokcia” z książki „Brokułowy cios”. Młodzi aktorzy, wychowankowie Teatru Młynówka, przystąpili do pracy nad bardzo wymagającą literaturą, pod wodzą Mileny Swobody, która wcześniej przez półtora roku była moją asystentką przy powstawaniu spektaklu „Cudowne Śliwki”. Oto po latach naszej pracy – Natalii Kałużymojej, pojawiło się zjawisko samodzielnej i zaangażowanej działalności twórczej nastolatków – spektakl „Przecież ty już nie żyjesz”.

Minimalistyczna scenografia i czytanie performatywne pozwalają aktorom skupić uwagę widza na emocjach i relacjach między postaciami, a oszczędne środki wyrazu i subtelne gesty potęgują intensywność scen i znaczenie słowa.

Nasza edukacja teatralna w Świetlicy KP ma tę niezwykłą właściwość, że prowadzi młodego człowieka przez proces, który czasami trwa kilka lat. Na szczęście mieliśmy zawsze ten komfort, że mogliśmy pracować w ten sposób, nie ulegając podszeptom hucpy projektowej i pokusom blichtru łatwej tandety. Nasze spektakle zawsze powstawały długo, ponieważ do pewnych rezultatów trzeba było dojrzeć. W Sztuce, jak to sobie niektórzy wyobrażają, nie da się przeskoczyć aspektu czasu i ciężkiej pracy. To jest po prostu niemożliwe. Zawsze to powtarzam: tworzymy jakość, która staje się wzorcem społecznym, środowiskowym I kulturowym, postawą, która promieniuje na szerokie kręgi odbiorców. Myślę, że jesteśmy w tym zgodni ze społeczną myślą Stanisława Brzozowskiego, patrona Krytyki Politycznej.

W naszej pracy nigdy nie było castingów – były rozmowy. Nigdy nie było płatności – była wzajemność. Twórcza swoboda (ech, ta zbieżność z nazwiskiem Mileny Swobody!) wynikała zawsze ze znajomości kryteriów i zasad, z porządku, hierarchiI, dyscypliny i konsekwencji. W naszej pracy nie sam teatr jest najważniejszy. On jest świetnym wehikułem, ale ważne jest podążanie drogą indywidualnego i zespołowego rozwoju, który uruchamia w człowieku potencjał do świadomego i dojrzałego życia, w którym rozróżnia się piękno od brzydoty, prawdę od kłamstwa, miłość i dobro od zła, sztukę od show i to wszystko w niuansach osadzonych na bardzo samodzielnym i niezależnym myśleniu.

Kiedy patrzyłem na pracę moich młodszych kolegów, byłem dumny. Ich doświadczenie pracy w Młynówce pozwoliło im odczytać intuicyjnie bardzo trudną zawartość tekstu. Zmierzyć się z dojrzałością życiową bohaterów opowiadania. Nie jest prawdą, że tacy młodzi ludzie powinni podejmować lekkie, mniej zobowiązujące tematy i sprawy. Kiedy słyszymy z tak młodych ust opowieść o śmierci, żalu, żałobie, przemijaniu, bólu i głębokiej mądrości drogi życia, którą podążamy, to słyszymy to jakby podwójnie. Uczucia są tu ciężkie, ale przekaz jest mimo wszystko lekki. Dzięki temu rośnie w nas spokój w przyjmowaniu treści zgoła nieprzyjemnych i tragicznych. Zaczynamy paradoksalnie rozumieć los, bez tego całego egzystencjonalnego bólu. Śmierć najbliższego człowieka, potrzeba miłości, ciężar życiowego bagażu i zrozumienie, że to wszystko mimo całego cierpienia ma jakiś sens i porządek.

W sobotniej prezentacji było mnóstwo „czystości”, oczywistej naiwności przeżyć, dużo lekkości, a nie ciężaru. Nie było realizmu psychologicznego – była symbolika życiowej refleksji, prostota myśli i uczuć. Nie było „rozdartej” gry – była prosta i mądra rozmowa. Całość z wyczuciem wyreżyserowana przez 18-letnią Milenę Swobodę. Aktorzy w sposób spokojny, skoncentrowany i zdyscyplinowany działali i przekazywali intencje postaci, realizowali myśl reżyserską.

Ich praca trwała chyba cztery miesiące. Nie była lekka. W tej pracy doszli do ważnego etapu samodzielności. Przeżyli coś bardzo istotnego, coś, co dla większości ich rówieśników nie jest dostępne. Odnieśli swój sukces. Dostali kwiaty, zebrali brawa i gratulacje. Doszli do poziomu, z którego lepiej widać świat.

Ostatni akapit chciałem poświęcić rodzicom moich wszystkich aktorów. Bez nich, bez ich wsparcia, niczego by nie było. Ja im nie dziękuję, bo to właściwie ich obowiązek, ale pięknie go spełniają. Jedną jednak myślą pod ich adresem chciałbym się podzielić. Praca artystyczna dziecka, jego rozwój, rosnący potencjał i dojrzałość niech nie będą tylko przepustką do kariery, sławy, sukcesu, pieniędzy czy znajomości. Niech będzie to dar, jaki mogą wykorzystać w samorealizacji w różnych przestrzeniach zawodowych, niekoniecznie związanych ze sztuką.

A przede wszystkim niech to będzie dar do pracy na rzecz lepszego społeczeństwa, wspólnoty, rodziny – tak, w takiej kolejności. Bo nasz kraj, nasze miasto, potrzebuje nie tyle unijnych grantów, europejskich, politycznych czy kulturowych idei, cudownych wizji i decyzji władz, ile samodzielnych, świadomych i niezwykłych obywateli. W Warszawie i tu, w Cieszynie.

I w końcu… Mam nadzieję, że pracę naszej Świetlicy i Teatru Młynówka uda się kontynuować. Ja wiem, że my nie mieścimy się w tym współczesnym systemie, ale to jednak właśnie od nas zależy przyszłość tego świata.

Bogusław Słupczyński

Milena Swoboda – reżyserka spektaklu „Przecież ty już nie żyjesz”

Odkryj Teatr Młynówka z Cieszyna →

Zespół regularnie grywa swoje spektakle w mieście, a także poza Cieszynem.

Więcej o Teatrze Młynówka