„Może niech ci, którym przeszkadza flaga, powiedzą wprost, że nie przeszkadza im Władimir Putin?” – mówi mi Wiktor z Chersonia. Wiktor (60 lat) czuje się w Polsce swobodnie: mieszka tu od lat dziewięćdziesiątych, ma obywatelstwo. Być może dlatego łatwiej mu wyrazić mocną opinię. Większość Ukraińców, z którymi rozmawiałem, szukała zrozumienia i chciała widzieć subtelności.
W niedawnej dyskusji na temat ukraińskich flag na cieszyńskim ratuszu głosów były wiele. Głosy, które nie wybrzmiały, głosy, których nie słyszałem, to głosy samych Ukraińców mieszkających na Śląsku Cieszyńskim. O ich opinię postanowiłem więc zapytać ich sam.
„Polska powinna szanować to, że Ukraińcy tu są. W większości przyjechały kobiety i dzieci, których ojcowie i mężowie walczą tam także o to, by Polacy mogli tutaj spokojnie żyć i obchodzić święta” – kontynuuje Wiktor. „Wiem, wszędzie są ludzie i ludziska, tak jak w każdym społeczeństwie. Porządnych Ukraińców widać może mniej, właśnie dlatego, że są porządni: są zajęci pracą, rodzinami, wspieraniem swojego kraju. Ale tacy Ukraińcy to większość: pracują tutaj, płacą podatki i, powiedzmy sobie, często zajmują się mniej prestiżowymi zawodami, na które jest zapotrzebowanie. Ludzie, którzy zaczęli aferę z flagami, sieją ziarno nienawiści w najgorszym momencie. Tak, porozmawiajmy o wszystkim, ale kiedy wojna się skończy: porozmawiajmy o flagach, o gospodarce, o Wołyniu… Sami Ukraińcy mają dużo do wyjaśnienia między sobą. Ale teraz dla naszego i waszego bezpieczeństwa najważniejsze jest zwycięstwo w wojnie”.
Sasza (18 lat): „Widok flag dodawał mi otuchy, kiedy przyjechałam do Cieszyna po wybuchu wojny. Czułam, że ludzie robią to, co mogą, by wyrazić wsparcie”. Czy flagi powinny zostać? Z lekką nieśmiałością mówi, że tak, bo „to jest przypomnienie, że wojna trwa nadal i każdego dnia w Ukrainie wciąż giną ludzie”.
Alina (38 lat, od 6 w Polsce): „Flagi Ukrainy? To wasz kraj, sami musicie zdecydować. Mi osobiście było bardzo miło, kiedy je zobaczyłam”. Alina mówi, że częściowo rozumie dyskusję na ich temat. „Uchodźcy, Ukraińcy, którzy przyjechali do Polski po wybuchu wojny, często nie pokazują się z najlepszej strony” żali się, zestawiając ich z „normalnie pracującymi” Ukraińcami, którzy byli tu wcześniej. Dalej następuje szereg skarg, które zwykle słyszymy z prawej strony polskiej sceny politycznej: „ci ’uchodźcy’ od trzech lat biorąc zasiłki, mają prawo do wizyt u lekarzy z pominięciem kolejki i do bezpłatnych mieszkań (zachęcam, by sprawdzić, czy to prawda – autor). A w ogóle co to za uchodźcy, jeśli większość przyjechała z zachodu kraju, gdzie wojny nie ma? Dlaczego wasze państwo nic z tym nie robi?”.
Sofija (43 lata, od 5 w Polsce): „Było mi nieprzyjemnie, kiedy usłyszałam o aferze z flagami. Myślę, że to skutek propagandy, która chce dzielić ludzi. Wolałabym, żeby flagi zostały, ale to drugorzędne. Ważni są ludzie, ważne jest wsparcie i pamięć o tym, że tam jest wojna, że nic się nie skończyło”. Sofija dodaje, że na poziomie międzyludzkim wszystko jest dobrze, nigdy nie doświadczyła dyskryminacji. „Chociaż może z młodszym pokoleniem jest inaczej…”, mówi, wskazując na swoją córkę, Irynę.
Iryna („prawie 12 lat”, od 5 w Polsce) przyznaje, że było kilka sytuacji, kiedy Polacy byli „niemili” z powodu jej narodowości. Na przykład, kiedy na placu zabaw rozmawiała z mamą przez telefon w swoim języku, ktoś kazał jej „wyp*** na Ukrainę”. Iryna chciałaby, żeby „wszystkich Ukraińców nie postrzegano przez pryzmat negatywnych przypadków, o których słyszy się w mediach”. A flagi? „Wolałabym, żeby zostały, ale ważniejsi są ludzie”.
Daria (37 lat, do Polski trafiła po wybuchu pełnoskalowej inwazji): „Nie chcę komentować sprawy flag. To nie jest ważne. Przede wszystkim dziękuję Polsce. Ja mam jedno marzenie: żeby i u nas, i tutaj był pokój i porządek, żeby wojna tutaj nie przyszła. Wojna, którą widziałam na własne oczy, podczas której pomogła mi Polska, żeby w Polsce na własne oczy nikt jej nie zobaczył”.
*Imiona rozmówców zostały zmienione, jeśli nie wyrazili oni zgody na ich publikację.




Pamiętajmy także, że nadal będziemy żyć obok siebie czy ze sobą po wojnie (a mam nadzieję, że ona się jak najszybciej zakończy). Abstrahując od słuszności wywieszana flag, nie można zapominać, że to nie Ukraińcy nam je powiesili, tylko my – a właściwie władze Cieszyna – powiesiliśmy je w odruchu wsparcia. Nie pytając tamtych ludzi o zdanie.