Skip to main content

Dla wielu osób korzystanie z internetu to codzienność – zakupy online, sprawy urzędowe, czytanie wiadomości, oglądanie filmów. Dla mnie, jako osoby niewidomej, to również codzienność – pod warunkiem, że strony, z których korzystam, zostały dostosowane do wymogów dostępności cyfrowej. Niestety, wciąż zbyt często napotykam cyfrowe bariery: brak opisów obrazków i zdjęć, przyciski bez etykiet, formularze, których nie da się wypełnić bez użycia myszki. 

Dlatego tak ważna jest Ustawa o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych, która obowiązuje w Polsce od 2019 roku. Zobowiązuje ona instytucje publiczne do tworzenia dostępnych stron i aplikacji, co w praktyce oznacza m.in. czytelne treści, możliwość poruszania się po stronie za pomocą klawiatury, odpowiedni kontrast i opisy alternatywne dla grafik. 

Dostępność cyfrowa opiera się na czterech podstawowych zasadach pomagających tworzyć strony i aplikacje, z których mogą korzystać wszyscy – również osoby takie, jak ja. 

1. Postrzegalność – treść musi dać się odebrać różnymi zmysłami

Nie mogę zobaczyć zdjęcia ani filmu, ale mogę usłyszeć jego opis. Jeśli obrazek na stronie ma tak zwany alternatywny tekst, mój czytnik ekranu przeczyta go na głos. Jeśli film zawiera napisy lub audiodeskrypcję, zrozumiem, co się dzieje na ekranie. Ta zasada oznacza, że informacje nie mogą być dostępne tylko wizualnie lub dźwiękowo – muszą być one  przekształcalne na różne formy odbioru. 

2. Funkcjonalność – wszystko musi dać się obsłużyć

Nie używam myszki, więc jeśli strona działa wyłącznie z jej wykorzystaniem, jestem wykluczona. Dlatego dostępność zakłada, że wszystkie funkcje muszą być obsługiwane klawiaturą. Oznacza to też, że np. formularze czy menu rozwijalne muszą być dostępne dla technologii wspomagających. Strony nie powinny również zawierać elementów, które mogą powodować napady padaczkowe, np. szybko migających grafik. 

3. Zrozumiałość – treść i interfejs muszą być jasne

Jasny język, logiczna struktura strony, przewidywalne działanie przycisków – to wszystko składa się na zrozumiałość. Jeśli coś wygląda jak link, powinno być linkiem. Jeśli kliknięcie przycisku „Wyślij” powoduje zniknięcie formularza bez informacji zwrotnej, wtedy nie wiem, czy coś poszło nie tak. Ta zasada oznacza, że zarówno treść, jak i obsługa strony powinny być logiczne, spójne i przewidywalne. 

4. Solidność – treść musi działać z różnymi technologiami

Korzystam z czytnika ekranu, ktoś inny z lupy ekranowej, jeszcze inna osoba z mobilnego urządzenia sterowanego głosem. Dlatego treści cyfrowe muszą być solidnie zakodowane, zgodnie ze standardami, tak by współpracowały z różnymi przeglądarkami i technologiami wspomagającymi. To fundament, dzięki któremu mogę mieć pewność, że niezależnie od urządzenia, strona będzie dla mnie dostępna. 

Te cztery zasady brzmią technicznie, ale w rzeczywistości chodzi o coś bardzo prostego: żeby każdy, bez względu na swoją sprawność, mógł korzystać z internetu na równych zasadach. To właśnie dlatego dostępność cyfrowa jest tak ważna dla naszej codziennej niezależności.

Nie ukrywam, że poruszanie się po stronach internetowych wymaga ode mnie ogromnej koncentracji. Na przykład, podczas zakładania konta na dowolnym portalu wymagane jest stosowanie hasła zawierającego znaki specjalne, co jest dla mnie skomplikowane. Ponadto, czytniki dźwiękowe, z których korzystam, nie zawsze chcą załadować link zawierający dostęp do wniosku czy dokumentu, a nie wszystkie dokumenty w formacie PDF da się odczytać i wypełnić.

Z moich obserwacji wynika, że ludzie młodzi lepiej radzą sobie z obsługą stron internetowych, natomiast seniorzy i osoby, które nabyły niepełnosprawność w wieku dojrzałym, wymagają dodatkowych szkoleń z obsługi komputera i internetu, po to, by nauczyć się tego od nowa.