Skip to main content

15 listopada o 9:30 rano odbył się kolejny spacer w ramach “Cieszyńskiej Szkoły Ekomyślenia”. Tym razem gościliśmy Stanisława Łubieńskiego z Dzikiej Ochoty – pisarza, kulturoznawcę, ukrainistę, publicystę, a z zamiłowania przyrodnika i ornitologa. Tym razem wcielił się w rolę przewodnika po dzikim życiu blisko nas – a znajdujemy je tuż pod stopami w nawet najbardziej zabetonowanych zakątkach miasta – wystarczy się tylko rozejrzeć, ale warto mieć także dobrą lupę.

Dzikie życie pod stopami

Nasz spacer wiódł spod cieszyńskiego ratusza, przez ul. Regera, Park Pokoju, Limanowskiego, Schodową, Przykopę, Al. Łyska, aby zakończyć się pod wiekową gruszą przy Dworku Cieszyńskim. Na początek zajrzeliśmy pomiędzy zwarte bruki, gdzie swoje miejsce coraz śmielej odnajdują mchy, glony, porosty, karmniki (rośliny z rodzaju goździkowatych) i inne trudne do rozpoznania liściaste maleństwa. W okolicach siedziby Stowarzyszenia Serfenta, gdzie z dachu spada więcej życiodajnej wody, roślinność jest nieco obfitsza, znajdujemy więc prawdopodobnie dziką marchew i przymiotno białe, drobne kępki trawy. Nasz gość zwraca uwagę na zamontowane na elewacjach okrutne kolce, które mogą kaleczyć ptaki, i sugeruje wymianę ich na równie skuteczne spirale.

Siła dzikiego życia

Park Pokoju – ptaki i martwe drewno

W Parku Pokoju, do którego docieramy przez dziedziniec Muzeum Śląska Cieszyńskiego, gdzie toczy się dyskusja o siedliskach kosów i o ich stopniowym znikaniu z naszego miasta, zatrzymujemy się na dłuższą chwilę, by podziwiać liczne mimo pory roku ptaki – sikory modraszki i bogatki, kawki, sierpówki, a nawet dzięcioła dużego. Z uwaga oglądamy rozkładający się pień starej lipy, która do niedawna była pomnikiem przyrody, ale z powodu inwazji grzybów, zaawansowanego wieku i na koniec podpalenia, została pozbawiona tego statusu, lecz teraz w postaci ściętej kłody stanowi źródło nowego życia dla organizmów w parku. Znaleźliśmy na niej zarówno rozmaite grzyby, jak i śluzowce, niewielkie siewki nowych roślin, a także przez przypadek obudziliśmy chowającego się pod korą kosarza, który niesłusznie jest brany za pająka. Brak liście na drzewach ułatwił nam obejrzenie pustych o tej porze roku gniazd – zidentyfikowano więc prawdopodobnie gniazda sroki, gołębia (być może grzywacza) i kosa.

Dzika marchew

Rdest ptasi i babka pospolita – rośliny odporne na zadeptywanie

Limanowskiego, Schodowa, Przykopa

W dalszej drodze zahaczyliśmy o narożny ogródek przy ul. Pokoju, gdzie, być może nieproszony, rośnie okazały bieluń dziędzierzawa, wyposażony obecnie w duże, zielone i bardzo kolczaste owoce pełne nasion, którym Stanisław Łubieński nieco pomógł przemieścić się po okolicy. Na ul. Schodowej podziwialiśmy wyrastające z muru rośliny – m.in. zanokcicę murową (gatunek paproci) i cymbalarię bluszczykowatą. Na skarpie przy drukarni w resztkach starego pnia znaleźliśmy żerujące wije nieokreślonego gatunku, a potem rozmawialiśmy o niezwykłych właściwościach grabów, których w tym miejscu nie brakuje.

Ptaki nad Olzą

Mewy, tracze nurogęsi, kaczki krzyżówki, a nawet lecący z prędkością światła korytarzem rzeki zimorodek umiliły nam pobyt nad Olzą. Była to okazja do rozmowy o nietypowych obyczajach nurogęsi, który składają jaja w dziuplach, często w oddaleniu od cieków wodnych, a potem pewnego dogodnego dnia wyskakują z gniazda, nie dając pisklętom wyboru i zmuszając je do podążania za matką. Często dzieje się w to w dużym ruchu ulicznym, a w Warszawie co roku na ul. Czerniakowskiej odbywa się wielka akcja (Kanał Piaseczyński – ostoja ptaków) przeprowadzania nurogęsiątek związana ze wstrzymaniem ruchu i szumem medialnym. Sława przeróżne ma oblicza. Przy okazji udało się odkryć na jednym z buków interesującego pluskwiaka i siewkę topoli, co pokazuje, jak różnorodnym siedliskiem mogą być drzewa, także te miejskie.

Zanokcica murowa
Pluskwiak – prawdopodobnie plusknia jagodziak

Sędziwa grusza

Spacer zakończyliśmy obok Dworku Cieszyńskiego przy starej gruszy, która prawdopodobnie jest jedyną pozostałością po rosnącym tu kiedyś sadzie. Grusza rośnie w trudnych warunkach, z korzeniami mocno ograniczonymi kostką brukową, z częściowo wycofującą się (zamierającą) koroną, ale mimo to wciąż zachowuje żywotność i jak każde stare drzewo jest niemym świadkiem czasów, których już nikt z żyjących ludzi nie pamięta.

Cymbalaria bluszczykowata na ul. Schodowej latem