Przyznam się, że długo rozmyślałam, jak podjąć ten temat, by nie urazić wielu szlachetnych osób. Jak wspominałam w poprzednich artykułach, jestem ociemniała i niedawno ukończyłam szkolenie z zakresu orientacji w przestrzeni. Nauczyłam się między innymi obsługi nawigacji bezwzrokowej, co pozwala mi na większą samodzielność w poruszaniu się po ulicach Cieszyna.
Wiele ludzi, których spotykam, chwali mnie, że świetnie sobie radzę, ale ja cały czas się uczę. Ludzie często chcą mi pomagać, a ja z czystej uprzejmości zgadzam się na pomoc, której tak naprawdę nie potrzebuję. Doceniam każde wsparcie, które otrzymuję. Podstawowym pytaniem, które słyszę, jest: „Czy mogę jakoś pani pomóc?”. Są sytuacje, gdy korzystam z takiej oferty, jednak zdarza się też tak, że wiem, gdzie się znajduję i gdzie chcę pójść, więc nie potrzebuję wtedy pomocy. Reakcje na moją odmowę są różne.
Młodzi ludzie raczej rozumieją sytuację i odchodzą. Są jednak osoby – zazwyczaj starsze panie i starsi panowie – które wiedzą lepiej ode mnie, że pomoc jest mi potrzebna. Często jest ona daleka od ideału i wykonywana niepoprawnie. Jest to na przykład szybkie ciągnięcie za rękę, chwytanie mnie w taki sposób, że nie wiem, w którą stronę mam iść. Zdarza się też, że samozwańczy pomocnicy ciągną mnie na skróty, nie przez przejścia dla pieszych, a wtedy tracę orientację i nie wiem, w którym miejscu się znajduję. Niejednokrotnie muszę też tłumaczyć, że korzystam z nawigacji, która pozwala mi zorientować się, gdzie akurat jestem, oraz że mam swoje ulubione trasy, którymi podążam do celu.
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie przykre sytuacje, jakie wielokrotnie spotkały mnie ze strony starszych, dojrzałych panów. Oczywiście większość zachowuje dystans i jest kulturalna, ale są wyjątki. Zdarzają się osoby natarczywe i namolne, raz byłam nawet zmuszona straszyć wezwaniem policji. W takich sytuacjach padają w moją stronę wulgaryzmy, a nawet groźby. Znam swoje miasto i nie potrzebuję samotnego pana, lecz im bardzo trudno jest pogodzić się z odmową. Niekiedy bywają oni pod wpływem alkoholu, co dodaje im animuszu i tym trudniej jest się ich pozbyć.



