Przyglądając się lokalnym kontekstom, wyzwaniom i problemom, już od dłuższego czasu chcieliśmy, aby Sieć Obywatelska Watchdog Polska odwiedziła Cieszyn i opowiedziała nam o prawie do informacji, jawności i w ogóle o prawach obywatelskich. Żeby podzieliła się swoją wiedzą, doświadczeniami i porozmawiała z mieszkańcami, jak można działać na rzecz zmiany oraz przeciwdziałać naruszeniom demokracji i praworządności.
I dzieje się! Jawność jest w drodze! Także w drodze do Cieszyna!
W piątek, 19 września, od 16:30 w Świetlicy Krytyki Politycznej w Cieszynie będziemy rozmawiać o jawności w kontekście praw człowieka, dostępu do informacji publicznej, nadużyć administracji publicznej i prawa do prywatności. Otrzymamy wiedzę, która nas – mieszkańców i obywateli wzmocni i wyposaży w narzędzia do kontroli władzy i ochrony naszych praw.
Spotkanie poprowadzą prezes Watchdog Polska Szymon Osowski oraz Agnieszka Podgórska. Aby przybliżyć Wam tematykę wydarzenia, prezentujemy krótki wywiad, którego udzielił nam Szymon Osowski.
Katarzyna Rybiec: W jakim celu zostało zaprojektowane prawo o dostępie do informacji publicznej?
Szymon Osowski: Prawo do informacji ma dwa podstawowe cele. Pierwszy związany jest z możliwością kontroli władz różnego szczebla i przyglądania się, jak krążą publiczne pieniądze. W tym wątku ważne jest również to, że możliwość uzyskania informacji działa prewencyjnie na władze. Inaczej postępują i podejmują decyzję, kiedy wiedzą, że ktoś może o to zapytać. Druga kwestia to podejmowanie decyzji w oparciu o informacje, jakie gromadzi administracja, np. dane dotyczące zakażeń w szpitalach, dane o przemocy w szkole, plany zagospodarowania przestrzennego – poprzez dostęp do takich informacji możemy świadomie podejmować decyzje o wyborze szkoły, zakupie nieruchomości itd.
K.R.: Czy prawo do informacji publicznej chroni też inne prawa człowieka?
S.O.: Oczywiście, to ważny aspekt prawa do informacji. Dzięki temu, że możemy skontrolować władzę, kiedy np. wykonuje swoje obowiązki, mamy wpływ także na ochronę innych praw i wolności. Władza, która musi się wytłumaczyć ze swoich decyzji poprzez pokazanie określonych informacji, będzie w większym zakresie przestrzegała reguł.
K.R.: Co to jest dostęp bezwnioskowy do informacji publicznej i co daje obywatelowi?
S.O.: Tworząc ustawę o dostępie do informacji publicznej wymyślono, że pierwszym miejscem, w jakim powinna znaleźć się informacja związana z funkcjonowaniem administracji, będzie internet. Daje to dostęp do informacji bez wypełniania żadnych wniosków. Założeniem było, żeby dostęp do informacji był możliwy dla każdej osoby, z każdego miejsca, w każdej chwili. Dlatego też stworzono obowiązkowe strony Biuletynu Informacji Publicznej, a do tego określono, że jeżeli urząd umieścił tam dany dokument, to nie musi wykonywać wniosków – wystarczy odesłać wnioskodawcę pod odpowiedni adres internetowy. Czyli każda osoba powinna najpierw sięgać do internetu, a następnie, jeżeli nie znajdzie tam pożądanych informacji, złożyć wniosek.
K.R.: Jak się ma prawo do informacji publicznej do prawa do prywatności w kontekście funkcjonowania przepisów RODO? Kiedy prawo do prywatności stoi ponad prawem do informacji?
S.O: Ustawa o dostępie do informacji publicznej jako przyczynę odmowy udostępnienia informacji wskazuje ochronę prywatności, a nie przepisy RODO. Nie można odmówić udostępnienia jakichkolwiek informacji, powołując się na RODO, a ewentualnie na prywatność. Mimo że może się to wydawać mało ważne, to jednak ma znaczenie, ponieważ RODO i ochrona prywatności to nie są te same kwestie. Prawo do informacji i prawo do jawności są wpisane w Konstytucję RP. Żadne z tych praw nie ma pierwszeństwa. W przypadkach spornych każdorazowo należy ocenić, czy będzie miało zastosowanie prawo do prywatności, czy też nie.
K.R.: Czy powinien powstać Rzecznik Prawa Dostępu do Informacji? Jeśli tak, to jakie powinny być jego główne zadania?
S.O.: Temat Rzecznika prawa do informacji jest tak długi, jak długo dyskutuje się w Polsce o jawności. Przez długi czas wydawało się, że nie jest on potrzebny. Jednak przy silnym oporze związanym z jawnością w administracji, który w niektórych instytucjach chyba się pogłębia, powołanie takiego rzecznika nabiera sensu. Dostrzegam taką konieczność również w związku z tym, że jawność powinna być bardziej promowana, na przykład przez kampanie społeczne. W mniejszym stopniu widzę rolę takiej instytucji jako organu odwoławczego i rozstrzygającego. Obawiam się, że liczba spraw mogłaby spowodować jej paraliż – w sądach sprawy byłyby mimo wszystko szybciej rozstrzygane. Jednak rzecznik powinien mieć prawo do interwencji w wybranych sprawach.
K.R.: Jakie są najczęstsze nadużycia prawa do informacji? Zarówno ze strony wnioskodawców (obywateli), jak i sektora publicznego jako realizatora przepisów ustawy o dostępie?
S.O.: Jeżeli chodzi o osoby wnioskujące, to nie spotykam takich. Oczywiście, są osoby, które często zadają pytania, ale to powinno raczej cieszyć niż smucić. Niektórzy przedstawiciele administracji dosyć szybko uczą się, jak utrudniać realizację jawności. To smutne, ponieważ jawność, jako fundament demokratycznego państwa prawa, powinna być wartością chronioną przez nas wszystkich.
K.R.: Co to jest szczególnie istotny interes społeczny? Kto może się powoływać na istotny interes społeczny we wnioskowaniu o dostęp do informacji?
S.O.: Tworząc ustawę o dostępie do informacji publicznej, poza dostępem do informacji istniejącej w dniu wysłania zapytania, stworzono dodatkowy mechanizm informacji przetworzonej. Można złożyć wniosek o udostępnienie informacji, która nie istnieje w danym dniu, a jej przygotowanie wymaga analiz, zestawień, wytworzenia nowej jakościowo informacji. W takim wypadku osoba pytająca musi wykazać, że ta analityka – tworzenie informacji nowej jakościowo – jest szczególnie istotna dla interesu publicznego. Nie ma definicji, czym jest ten interes, ale wymaga to po prostu wskazania, jaki efekt wywrze ta nowa informacja na zmianę działania systemu, np. jakiejś polityki publicznej.
K.R.: Czy z perspektywy czasu ustawa o dostępie do informacji publicznej się sprawdziła? Jakie są jej główne mankamenty?
S.O.: Tak, sprawdziła się i nadal sprawdza, ponieważ zarówno samorządy, jak i administracja centralna oraz politycy co rusz postulują zmiany. A jeśli z tej strony pojawiają się głosy o potrzebie nanoszenia zmian, to znaczy, że przepisy gwarantujące jawność działają, bo kto lubi być skutecznie kontrolowany? Ustawa wymaga aktualizacji w kierunku XXI wieku, więcej informacji obowiązkowo powinno być dostępnych online.
Pytania przygotowała Katarzyna Rybiec, prezeska cieszyńskiej Fundacji Miejski Nurt.



