Skip to main content

Z dzieciństwa pamiętam, jak po seansach podchodziłem do kasy i pytałem o plakaty filmowe. Zawsze coś dostałem. Niby drobiazg, ale to nauczyło mnie czegoś ważnego – że warto pytać, bo może się uda. I chyba dokładnie to robimy dziś – pytamy, działamy, próbujemy – mówi Tomasz Ligocki, wieloletni widz wspierający Kino Piast.

Zazwyczaj w kinie największą uwagę poświęca się temu, co dzieje się na ekranie. Tym razem chciałabym jednak odwrócić role i wsłuchać się w głosy z widowni. Bo kino bez widzów nie istnieje – co udowadnia historia Kina Piast. W końcu, jak mówią, życie pisze najlepsze scenariusze.

Człowiek boi się takich wiadomości…

Choć historia Kina Piast zaczyna się znacznie wcześniej, przenieśmy się do czerwcowej środy, gdy miasto Cieszyn wydaje komunikat: dotychczasowy najemca kina Piast poinformował o zamiarze rozwiązania umowy najmu. Powodem jest trudna sytuacja finansowa. Władze miasta dziękują Panu Markowi i jego współpracownikom za dotychczasowe zaangażowanie oraz deklarują, że zrobią wszystko, by znaleźć rozwiązanie i powierzyć kino nowemu operatorowi.

Wśród mieszkańców zawrzało – dyskusje na ten temat rozgorzały zarówno w internecie, jak i na ulicach miasta. Choć o kłopotach finansowych kina mówiono od dawna, to wizja zmian przyszła nagle i w niespodziewanym momencie. Wkrótce po wydaniu oświadczenia wybrałam się do Piasta i byłam zdziwiona – dawno nie widziałam tak długiej kolejki do kasy biletowej. Może widzowie, obawiając się zamknięcia kina, przyszli pożegnać się z tym miejscem lub wesprzeć je swoją obecnością.

Odczytałem to oświadczenie jako złą wiadomość. Kino Piast – miejsce, które wydawało się trwałe i niezmienne – stoi przed zmianą. Człowiek boi się takich informacji… – mówi Michał Kuzyk, jeden z widzów.

Tymczasem Pan Marek Mendroch, prowadzący kino, ogłasza specjalną edycję Cieszyńskich Prezentacji Filmowych pod tytułem „Najlepsze filmy naszego życia”. Przegląd ma przypomnieć czasy, gdy „FAFIK” był przestrzenią wolności, rozmów, odkryć i filmowych uniesień – mogliśmy przeczytać w zapowiedzi wydarzenia.

Poruszenie wśród widzów szybko przerodziło się w realne działania: spotkania, rozmowy także z udziałem Pana Marka Mendrocha. Powstał oficjalny list do burmistrz miasta Gabrieli Staszkewicz. Widzowie zwrócili uwagę na wkład Kina Piast w życie kulturalne miasta i apelowali o kontynuację takich działań jak Dyskusyjny Klub Filmowy „Fafik”, edukacyjne pokazy filmowe dla dzieci i młodzieży, regularny przegląd Cieszyńskie Prezentacje Filmowe oraz repertuar poszerzony o filmy niedostępne w kinach komercyjnych. Powstała fejsbukowa grupa widzów – Wspieramy Kino Piast. 4.08.25 grupa liczy 248 członków – to przestrzeń dyskusji, pełna pomysłów, jak rozwinąć w przyszłości działalność Kina, co należy udoskonalić, a co zachować. Te wszystkie głosy mogą okazać się cenne dla tych, którzy będą decydować o przyszłości tej instytucji – twierdzi pani Ewa Pyśk.

Postanowiłam porozmawiać ze stałymi widzami Kina Piast, żeby zapytać, co przyciąga ich do tego miejsca i dlaczego to ważne, żeby go nie utracić.

Kino naszego życia, kino wspomnień.

Kino Piast to dla wielu osób scenografia ich osobistych historii: pierwszych filmowych doświadczeń, wyjątkowych seansów i ważnych spotkań.

Pochodzę z Zebrzydowic, a moich dziadków miałem w Cieszynie – Kino Piast to dla mnie przede wszystkim piękne wspomnienia. Wycieczka z Zebrzydowic do Cieszyna na seans filmowy w czasach szkolnych była prawdziwym wydarzeniem. Kiedy bywałem u dziadków, często zabierali mnie do kina – pamiętam, że sala wtedy dosłownie pękała w szwach. Do Kina Piast chodziłem też w czasie technikum, a później na randki. To właśnie tutaj zabrałem moją żonę na naszą pierwszą randkę 18 lat temu. Dziś regularnie zabieramy do kina naszą córkę.
(wypowiedź anonimowa)

Jak byłam dzieckiem, w kinie pracowała przyjaciółka mojej mamy, Magda, dzięki czemu miałam kilka „bonusów” w postaci… pięknych, nowych plakatów najnowszych filmów animowanych! Więc ściany w moim pokoju były przyozdobione plakatami filmów, na przykład „Gdzie jest Nemo”.
(Sonia Sudyka)

Kino Piast jest dla mnie początkiem fascynacji kinem, dobrym filmem, to tam właśnie widziałam moje pierwsze obrazy Almodovara, na które chodziłyśmy z przyjaciółką w czasach liceum ponad 20 lat temu. Kilka lat temu z tą samą przyjaciółką zabrałyśmy po raz pierwszy nasze córki do kina. Dla mnie to było znaczące, wyjątkowe wspólne doświadczenie. Dobre kino bez reklam, bez wielkiej kolejki po popcorn, po prostu doświadczanie początków wspólnej historii naszego kina.
(Anita Kramarczyk)

Jednym z cykli filmowych było przybliżenie sylwetek wybranych aktorów, mieliśmy okazję zobaczyć serię z Rutgerem Hauerem. Między innymi zaprezentowany został film „Żołnierz Orański”. Przed każdym filmem Pan Marek robi krótką prelekcję, na tej dowiedzieliśmy się, że to film produkcji Belgii i Holandii. Kopia, którą dysponowało kino, zawierała napisy… w dwóch językach, których nie znaliśmy, nałożone jedne na drugie – to nie było działanie celowe – taką kopię udało się zdobyć. Czyli mamy film w języku holenderskim, z nieczytelnymi napisami, ale mamy. I co robi Pan Marek… Po prelekcji siada do wcześniej przygotowanego stoliczka z maluteńką lampką, postawionego na boku, w połowie sali, i zaczyna czytać dialogi – takiego seansu z takim lektorem jeszcze nie było. Wszyscy widzowie byli zachwyceni tym rozwiązaniem.

Innego dnia mieliśmy zobaczyć film „Misja” z Robertem De Niro. Dużo zostało powiedziane przed filmem, duża dawka wiedzy o filmie i ciekawostkach z nim związanych. Po prelekcji czekamy, 10 minut, 20… cisza, ciemno… kilka osób już wyszło… w końcu przychodzi Pan Marek i przeprasza za brak projekcji. Cyfrowa kopia filmu, którą dysponowało kino, nie zadziałała, jakiś problem techniczny nie do rozwiązania o tej porze. Jednak jest jeszcze jedna opcja. Kino dysponuje działającymi rzutnikami analogowymi na taśmę 35 mm, chyba jako jedno z niewielu w Polsce. Szczęśliwym trafem kino dysponuje również analogową kopią filmu „Misja” i można zrobić projekcję z analoga, jeżeli się zdecydujemy.

Wszyscy chętnie przytaknęli i za kilka minut mieliśmy prawdziwy rarytas – analogową projekcję filmu z taśmy, która przeleżała pewnie z 20 lat, czekając na tę okazję.
(Mariusz Pyśk)

Niezapomniane są przyjazne uśmiechy, życzliwe rozmowy w kasie biletowej, a potem w szklanym przejściu, gdzie Panowie sprawdzali bilety, do każdego dodając okruszek własnego serca. Tak samo momenty, kiedy dreptałam za Panem Mendrochem napraszając się o ponowną emisję jakiegoś wymarzonego filmu czy wznowienie działalności Fafika – zawsze spotykałam się z ciepłą, przychylną reakcją. Mimo że spełnienie próśb niekoniecznie było możliwe, czułam ze strony Pana Marka otwartość i niekłamaną chęć wyjścia naprzeciw potrzebom każdego widza. Uwielbiam też atmosferę Fafika, kiedy po porywającej prelekcji Pan Marek zasiada z nami, by obejrzeć film – czuje się wtedy autentyczną wspólnotę Widzów i Dyrektora Kina w ukochaniu sztuki filmowej. Czymś niesamowitym była radość Pana Mendrocha z każdej rozmowy o wrażeniach po projekcji… To kino działało dla nas.
(Ewa Pyśk)

Czuliśmy się tu jak w domu.

Dlaczego Kino Piast jest wyjątkowe? Co sprawia, że mieszkańcy angażują się, by zachować jego charakter? Czemu wizja Cieszyna bez Kina Piast – czy choćby zmiana w programie, czy zmiana podmiotu prowadzącego – budzi tak wiele emocji i dyskusji?

Odpowiedzi kryją się w różnorodnym repertuarze, w którym nie brakuje filmów ważnych i skłaniających do refleksji. Widzowie cenią też wprowadzenia do seansów – pełne wiedzy i pasji prelekcje pana Marka Mendrocha. Dowiedziałam się także, że Kino Piast należy do niewielkiej grupy kin w Polsce, które wciąż mogą wyświetlać filmy z taśm 35 mm. Chodzi także o kontynuację tradycji, o miejsce, które daje poczucie bezpieczeństwa i ciągłości w świecie pełnym zmian. Ale przede wszystkim – o siłę społeczności.

Najpierw refleksja ogólna i dość banalna: żyjemy w szybko zmieniającym się świecie. W tej karuzeli podważających poczucie bezpieczeństwa zmian ważna jest stałość i ciągłość. W topografii miasta jest tylko kilka stałych miejsc (oprócz, rzecz jasna, zabytków), jak Poczta, Dom Narodowy czy Teatr, pozostające w swoich siedzibach od czasu ich wybudowania. Także kino, które wprawdzie zajmuje budynek dawnego teatru, ale kontynuuje tradycję Kina Piast Macierzy Szkolnej (1919–1921).
(Ewa Gołębiowska)

Wspaniale mieć w mieście kino, które oferuje taki repertuar, gdzie można zobaczyć produkcje takich reżyserów jak Sorrentino czy Eggers. Wyjątkowości kinu dodaje też trwający od lat przegląd filmowy „Kino na Granicy”, gdzie możemy spędzić w Kinie Piast kilka ekscytujących dni na oglądaniu filmów z ludźmi z całej Polski i Czech oraz dyskutować i zadawać pytania twórcom filmowym. No i budynek… piękny, historyczny budynek, szyld w stylu art déco – wisienka na torcie do całego doświadczenia.
(Sonia Sudyka)

W Kinie Piast bardzo wyraźnie słychać, jak bije Serce Cieszyna. Dla mnie Cieszyn to Ludzie – bardzo różni, bardzo wyjątkowi, Ludzie, którzy realizując swoje cele, zauważają i szanują się nawzajem… Atmosfera zbudowana w Kinie przez Pana Mendrocha i jego fantastycznych Pracowników jest dokładnie taka – niezwykle po ludzku bliska.
(Ewa Pyśk)

Nasze Kino nie było instytucją narzucającą arbitralnie repertuar ani też bezrefleksyjnie wyświetlającą wszystko, co w światowej komercji powstaje. Tu do tworzenia repertuaru zaproszeni byli – w różny sposób – Widzowie… Najlepszym przykładem jest cykl projekcji „Filmy na życzenie widzów”, który został wprowadzony właśnie dla spełniania filmowych marzeń mieszkańców Cieszyna.
(Ewa Pyśk)

Kino, za które jesteśmy odpowiedzialni

Gdy pojawiła się informacja o rozwiązaniu umowy najmu, dla wielu widzów było jasne, że nie chcą pozostać bierni.

Kino Piast w dotychczasowej odsłonie, z repertuarem współtworzonym z widzami, bez reklam, z serdecznością emanującą od wszystkich jego Pracowników, z Panem Markiem, który jest całym sercem oddany kochającym kino odbiorcom swojej działalności, jest wielkim cieszyńskim dobrem, za które jesteśmy wdzięczni, ale też odpowiedzialni.
(Ewa Pyśk)

Pierwszym celem inicjatywy jest zebranie masy krytycznej, dzięki której słyszalny będzie głos miłośników naszego cieszyńskiego kina w kameralnej formie – i to chyba się udało. Oczywiście głos to nie wszystko – liczą się pieniądze i plan naprawczy. Z naszej strony możemy jedynie pomóc w powstaniu planu naprawczego i podkreślić, co do tej pory w kinie było dobre i wartościowe, aby przy zmianach tego nie popsuć.
(Michał Kuzyk)

Widzów połączyło już nie tylko zamiłowanie do filmów, ale jasny wspólny cel i determinacja w jego realizacji.

Chcielibyśmy, by Kino Piast pozostało w rękach osób, które rozumieją jego znaczenie i specyfikę. Uważamy, że Pan Marek jest świetnym gospodarzem – jego doświadczenie, wiedza i zaangażowanie są nie do przecenienia. Jego działalność, w tym kontynuacja Klubu Fafik i organizowanie wydarzeń filmowych, ma ogromne znaczenie dla lokalnej kultury.
(Tomasz Ligocki)

Zaangażowanie w obronę dotychczasowego charakteru kina to nie moment, to działanie, które należy prowadzić ciągle.
(Mariusz Pyśk)

Niektórzy pomoc Panu Markowi zaoferowali już wcześniej. Taką osobą jest Sonia Sudyka graficzka i autorka identyfikacji wizualnej kina.

(…) obserwując, jak rozwijają się małe kina studyjne w Polsce (w większych miastach), zauważyłam, że stawiają na jakość w identyfikacji wizualnej, by przyciągnąć widzów. Jednocześnie widziałam, jak wyglądają grafiki na FB Kina Piast oraz od lat niezmieniane drukowane repertuary – zapragnęłam, by coś zmienić. Wraz z moim kolegą Marcinem stworzyliśmy nową identyfikację wizualną kina i postanowiliśmy skontaktować się z Panem Markiem, by zaproponować mu współpracę. (…) Pan Marek zgodził się, by zmienić istniejącą od zawsze formę przedstawiania repertuaru i wygląd konta na FB. Stworzyłam również plakaty na wydarzenia, które oferuje kino (np. Cieszyńskie Prezentacje Filmowe), oraz nowy wygląd „Biletu dla Ciebie”. Nowe grafiki poskutkowały większym zainteresowaniem tym, co oferuje kino – patrząc na wyniki sprzedaży biletów czy karnetów na Prezentacje Filmowe. Cieszę się, że mogłam pomóc w ten sposób. Mam nadzieję, że uda się to kontynuować.
(Sonia Sudyka)

Nie wiadomo jeszcze, jakie konsekwencje przyniesie to zaangażowanie, ale jedno jest pewne – głosu widzów nie dało się nie usłyszeć.

Na pewno zapamiętam, jak ze spontanicznej rozmowy w gronie przyjaciół, w ważnej sprawie, powstało pospolite ruszenie, mające swój oddźwięk i – jak się wydaje – realny wpływ na sprawy.
(Michał Kuzyk)

Rzeczy, bez których miasto jest martwe.

Widzowie wyrażają nadzieję, że Kino Piast zachowa swój kameralny charakter, ambitny repertuar, a przede wszystkim – że jego dotychczasowy gospodarz, Marek Mendroch, będzie mógł nadal współtworzyć jego przyszłość. Jednocześnie wielu z nich zauważa, że dziś to zadanie równie ważne, co trudne.

Nie jest łatwo pozostać kinem, gdy (prawie) każdy ma kino w domu… Różnorodny, może nawet eklektyczny repertuar, by dla każdego widza było coś ciekawego, już nie wystarcza. Część z nas szuka kina niszowego, filmów niesłusznie zapominanych i rzadko granych, ale nie sposób na nich zarobić. Czy wystarczająco docenialiśmy luksus małej widowni, stałych, nieprzypadkowych pracowników? Zawsze pomocnego Pana Marka, zwłaszcza przy nietypowych pomysłach. Tak było w 2003 roku, gdy przy okazji odsłonięcia tablicy Kornela Filipowicza pokazał filmy wg jego scenariuszy. I w 2020 roku, gdy w XV urodziny Zamku Cieszyn pt. Forever Young? zorganizował specjalny cykl poświęcony starości.

Tak, Kino Piast bywa tłumnie odwiedzane raz w roku, w czasie Kina na Granicy, ale czy podziw nie należy się także corocznym Cieszyńskim Prezentacjom? Organizowanym skromnie i po cichutku, jakby na przekór czasom, w jakich żyjemy. Trudno sobie wyobrazić Cieszyn bez tego kina. Bez znajomych osób w kasie i „na bramce”. Kina bez reklam, intymnego i serdecznego, gdzie każda wizyta zatrzymuje czas.
(Ewa Gołębiowska)

Przyszłość kina wydaje mi się niepewna… Chciałabym być optymistyczna i powiedzieć, że wszystko „będzie OK”, ale sam fakt, że takie kino wytrzymało w takim mieście tak długo, jest niesamowity. To oznacza, że mamy w Cieszynie grupę superkinomaniaków, którzy są stałymi bywalcami – ale to wciąż mało. W takim mieście jak Cieszyn, w momencie kiedy otwiera się multipleks, trzeba całkowicie zmienić wizję prowadzenia takiego kina, jakim jest Piast. (…) Myślę, że w tym momencie potrzebna jest skuteczna komunikacja kino – miasto i wspólne dojście do wniosków i rozwiązań. Ja kibicuję z całego serducha i, jeśli dalej mogę się jakoś przysłużyć do istnienia kina, to wchodzę w to.
(Sonia Sudyka)

Kino nie powinno być wyłącznie źródłem dochodu dla miasta. Jest jak zielone parki, drogi rowerowe, place zabaw dla dzieci. Miasto pozbawione tych rzeczy staje się martwe.
(wypowiedź anonimowa)

W tekście cytowane są wypowiedzi:

  • autorów listu do pani burmistrz oraz administratorów facebookowej strony akcji –
  • Ewy Pyśk, Mariusza Pyśka, Michała Kuzyka i Tomasza Ligockiego;
  • Soni Sudyki – współautorki identyfikacji wizualnej Kina Piast;
  • Ewy Gołębiowskiej – działaczki kulturalnej i wieloletniej dyrektorki Zamku Cieszyn;
  • Anity Kramarczyk;
  • a także kilku widzów, którzy zdecydowali się pozostać anonimowi.

Zdjęcie w nagłówku: Hubert Tereszkiewicz