Skip to main content

Dostępność komunikacji miejskiej to temat, o którym wiele się mówi, ale w praktyce – wciąż kuleje. Jako osoba niewidoma, która często korzysta z komunikacji miejskiej w Cieszynie, mogę śmiało powiedzieć: jest trudno. 

 

Nie chodzi tylko o to, że autobusy są różne – nowsze, elektryczne, ale też starsze, zmodyfikowane busy, które jeżdżą jakby na siłę. Największy problem tkwi w szczegółach – tych, które dla osoby widzącej mogą być niezauważalne (nomen omen), ale dla mnie to kwestia podstawowego funkcjonowania. 

Zacznijmy od komunikatów głosowych wewnątrz autobusów. W wielu nowszych pojazdach one są, i owszem, działają – ale tylko wtedy, gdy w środku jest w miarę cicho. A że w autobusie rzadko jest cisza, to trudno jest mi usłyszeć komunikat. Czasem pomagają mi inni pasażerowie, ale przecież nie o to chodzi, by za każdym razem być zdanym na cudzą łaskę.

Jeszcze gorzej jest na zewnątrz.

Zewnętrzne komunikaty, które mają informować o numerze nadjeżdżającego autobusu – w teorii istnieją. W praktyce? Albo są wyłączone, albo niesprawne. Zgłaszałam to wiele razy, dzwoniłam do ZGK, tłumaczyłam, jak to wygląda z mojej perspektywy. Słyszałam, że „na placu manewrowym działa”. Tylko że ja nie stoję na placu manewrowym, tylko na przystanku przy ruchliwej ulicy. I tam – nie działa. 

Nie raz stałam przy przystanku maksymalnie skupiona, próbując rozpoznać po dźwięku, jaki autobus podjeżdża. I nie raz wsiadłam nie tam, gdzie trzeba. Przykład? Ulica Garncarska, chciałam pojechać linią 22, ale wsiadłam omyłkowo do 32 i pojechałam w przeciwną stronę. Innym razem – zamiast 22 w kierunku centrum, podjechał mały busik 41. Żadnego komunikatu. Zorientowałam się dopiero, gdy zamiast skręcić, pojechał prosto w stronę ulicy Kolejowej. Dopiero wtedy wewnętrzny komunikator mi powiedział, że jestem nie tam, gdzie chciałam. Znów rozmowa z kierowcą, znów pytania, znów frustracja.

 

Wielu kierowców mówi mi: „Nie zgłaszaj, że nie działa, bo potrącą mi premię”. To boli. Bo problem nie znika, tylko jest ukrywany – a ja mam z tego powodu codzienne trudności. 

Do tego dochodzi stan techniczny tych mniejszych busów. Wysokie stopnie, często brak niskopodłogowych wejść, fatalne zawieszenie – aż rzuca pasażerami przy każdym zakręcie. Dla kogoś z problemami ruchowymi to prawdziwy koszmar. Zwykłe stanie w takim pojeździe to walka o równowagę. 

Jasne, Cieszyn to nie Warszawa. Ale nawet w mniejszym mieście da się stworzyć komunikację, która będzie działać. Nie chodzi o luksusy, tylko o dostępność. Skoro mamy nowoczesne autobusy, niech będą dopracowane. Skoro są systemy dźwiękowe – niech działają. 

Z oznaczeniem przystanków też jest kiepsko. Zdarzyło mi się, że szłam ulicą Zamkową, mąż mówi: „Tu jest przystanek”. Ja: „Gdzie?”. Dotykałam ściany, szukałam słupka, zero informacji. Gdyby nie on – nie miałabym pojęcia, że tam zatrzymują się autobusy. Takich sytuacji jest mnóstwo. Często proszę przechodniów, żeby pokazali mi, gdzie mam stanąć. Zdarza się, że próbuję zatrzymać autobus przed przystankiem – bo nie wiem, czy już jestem we właściwym miejscu. 

Co z aplikacjami?

Testowałam MyBus, która uzyskała dostęp do danych ZGK w Cieszynie i działa w tym mieście. Dla osoby niewidomej jest praktycznie bezużyteczna. Aplikacja oparta o mapkę, wskazówki głosowe są mało precyzyjne, nie podają dokładnej lokalizacji przystanku.  

Dla porównania – aplikacja Time4Bus, niestety niedostępna na terenie Cieszyna. Przetestowana została przeze mnie w Gdańsku, Krakowie i Katowicach. Aplikacja informuje głosowo o przejściach dla pieszych, lokalizacji przystanków, ile kroków od nas znajduje się punkt komunikacyjny, do którego chcemy dotrzeć. Korzystanie z tej aplikacji było dla mnie łatwe i intuicyjne. Prosiłam ZGK Cieszyn, by udostępnili dane do tej aplikacji – bo jest tworzona z myślą o osobach niewidomych. Bez skutku. 

MyBus to program trudny nawet dla osób widzących, nie wspominając o starszych czy tych mniej zaznajomionych z technologią. Sama słyszałam opinie: „Za trudna, wolę papierowy rozkład”. I ja to rozumiem. 

Podsumowując: tak, w Cieszynie jest lepiej niż było. Nawierzchnie kilku przystanków są dostosowane do poruszania się przez niewidomych, baza autobusów została częściowo zmodernizowana, ale w dalszym ciągu jest wiele do dostosowania do aktualnych standardów dostępności dla osób niepełnosprawnych i starszych.  

Marzę o tym, by pewnego dnia móc poruszać się samodzielnie po mieście korzystając z komunikacji miejskiej bez pomocy innych osób.