Skip to main content

29 września 2025 roku ruszyły prace związane z wycinką i cięciami pielęgnacyjnymi w rezerwacie “Lasek Miejski nad Puńcówką”. Wybrana w wyniku przetargu firma – Grzegorz Bobola Arbo-Bob – zobowiązała się wykonać powierzone zadania za kwotę w 193 811,62 zł.

Jakie są cele wykonywania prac?

Jak czytamy na portalu EZamówienia chodzi o:

  • Realizację zadań ochronnych zapisanych w programie dla rezerwatu przyrody, w tym utrzymanie drzewostanu i zwalczanie gatunków niepożądanych.
  • Zapewnienie bezpieczeństwa osobom poruszającym się po wyznaczonych szlakach.
  • Usunięcie zagrożenia związanego z upadkiem drzew oraz uschniętych lub złamanych gałęzi.

Co dokładnie zostanie wycięte?

Głównie jesiony wyniosłe, które masowo zamierają w Europie na skutek infekcji grzybem Hymenoscyphus fraxineus. Na liście są także lipy drobnolistne, klony jawory czy dęby szypułkowe, przy czym większość drzew innych gatunków zostanie poddana jedynie cięciom związanym z usunięciem posuszu. Usunięte będą egzemplarze gatunków inwazyjnych, takie jak robinia akacjowa.

Ile to będzie drzew?

Do wycięcia zaplanowano 129 drzew, do cięć pielęgnacyjnych 173. Wiele drzew pozostanie w postaci tzw. świadków, tzn. pni o określonej wysokości – w tym wypadku to od 2 do 15 m. Ścięte drzewa zostaną w rezerwacie, w większości ułożone w poprzek stoków. Posłużą też do blokowania dzikich przedeptów.

Inne pojawiające się pytania:

Dlaczego w ogóle wycinane są drzewa?

Ponieważ ich obecny stan zagraża spacerowiczom odwiedzającym Lasek Miejski. Nie wszyscy pewnie zdają sobie sprawę, jak wielkie mamy szczęście, że możemy przebywać w rezerwacie. Gdyby nie ten fakt, że nasz rezerwat jest otwarty, nic zapewne nie stałoby na przeszkodzie, aby poddać nasz Lasek jedynie ochronie biernej, czyli pozwolić, aby drzewa upadały we własnym rytmie, zasilając ekosystem tak ważnymi dla ogromnej liczby organizmów (ptaków, owadów, grzybów itd.) produktami rozkładu. Ale wtedy wiązałoby się to dla nas z wyłączeniem z użytkowania miejsca, które dla wielu osób jest ważne i przynosi im wytchnienie od codzienności i miejskiego zgiełku. Tak więc te cięcia są dla nas, bo przyroda zupełnie ich nie potrzebuje. Jednocześnie warto zaznaczyć, że rezerwat to nie park ani nawet nie las gospodarczy. Powstał po to, by procesy przyrodnicze mogły w nim zachodzić w sposób jak najmniej zakłócony, co nie jest wcale oczywiste przy tak dużej antropopresji*. Pojawiają się dzikie przedepty, rośliny są zrywane (tak! czosnku niedźwiedziego w rezerwacie też zrywać nie wolno), ba, kilka lat temu podczas dużej wiosennej suszy natrafiłam w Lasku Miejskim na kilka świeżych śladów po ogniskach.

Arborysta używający piły łańcuchowej. fot. Wikipedia

Dwóch arborystów wspinających się na klon zwyczajny. fot. Wikipedia

Wycinka sekcyjna drzewa wykonywana przez pilarza linowego. fot. Wikipedia

Dlaczego to tyle kosztuje?

Krótki research pozwala się przekonać, że tak naprawdę ceny rynkowe tego typu prac mogą być znacznie wyższe. Alpinistyczna wycinka pojedynczego dużego drzewa to nawet kilka tysięcy złotych, a mamy ich aż 129 i znacznie więcej do cięć pielęgnacyjnych.

Dlaczego nie zrobiono tego wcześniej?

Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Być może dlatego, że jesiony nie były jeszcze w tak złym stanie jak teraz? A może dawniej zjawiska pogodowe były mniej gwałtowne, więc i zagrożenie mniejsze?

I na koniec – oczywiście wszystkim nam jest przykro, gdy wycina się drzewa, jednak jeśli nadal chcemy odwiedzać Lasek Miejski, to musimy się z tym pogodzić. Byle do wiosny. Ona może nam wiele wynagrodzić.

Zapraszam do galerii zdjęć z ostatniego dnia przez zupełnym zamknięciem rezerwatu.

* Antropopresja to całokształt bezpośrednich lub pośrednich oddziaływań człowieka na środowisko naturalne, które prowadzą do jego zamierzonych lub niezamierzonych zmian.