Skip to main content

Podobno dzieci muszą być grzeczne, żeby zasłużyć na prezent od Św. Mikołaja. Ta zasada nie dotyczy jednak wcale kotów, bo każdy, kto je kocha, jest w stanie wybaczyć im naprawdę wiele. A koty rzadko są grzeczne, no chyba że śpią. Na szczęście śpią dość dużo.

Dziś jednak był dzień, w którym spać nie było warto, ponieważ kociogrodzkie koty odwiedził nie jeden, a wręcz cały korowód Mikołajów. Koty napisały oczywiście listy, opatrując je odpowiednimi odciskami łapek, a życzyły sobie, oprócz smakołyków i zabawek m.in. transporterów, żeby bezproblemowo docierać nie tylko do niekoniecznie lubianego gabinetu weterynaryjnego, ale także do nowych domów, dobrej jakościowo karmy, suplementów, pakietów badań, legowisk, miseczek, kuwet i innych niezbędnych rzeczy.

I wszystko to dostały!

A nawet dużo więcej. I przede wszystkim odwiedzili je ludzie, a jak wiadomo ludzie to głaski, to jedzonko, to możliwość wbicia pazura, a nawet i zęba w palec, no i przede wszystkim szansa na dom. Ten na zawsze, ale także ten tymczasowy. Czego wszyscy – i kotki, i wolontariusze, gorąco sobie życzą nie tylko na mikołajki.

Było też coś dla ludzi.

Wspaniali wolontariusze jak zawsze pamiętali o pysznym poczęstunku – babeczki, szarlotka, rogaliki, gorąca czekolada czy cappuccino czekały na wszystkich odwiedzających Kociogród.