Skip to main content

W dniach 7-17 grudnia w kinie Piast odbyła się 39. edycja Cieszyńskich Prezentacji Filmowych. Podczas wydarzenia zobaczyliśmy siedem filmów premierowych i jedną propozycję z klasyki kina. Tym, co wyróżnia to wydarzenie, jest ocenianie filmów przez widzów. Postanowiłam przyjrzeć się produkcjom, które wypadły najlepiej i najgorzej w głosowaniu widzów.

Historia, która rozgrzała serca widowni

W głosowaniu widzów na najlepszy film zwyciężył mój faworyt – „Pamięć” w reżyserii Michela Franco. Sama przyznałam mu sześć punktów na karcie ocen, ponieważ łączy to, co w kinie najbardziej cenię: umiar, wnikliwość i prawdziwość.

Film opowiada o spotkaniu i budowaniu relacji między Sylvią – pracującą w domu opieki samodzielną matką z traumatyczną przeszłością – a Saulem, który zmaga się z demencją. To piękna historia o tym, jak lęk i nieufność przeradzają się w zaufanie – do drugiej osoby i do siebie. Jednocześnie obraz stanowi refleksję nad związkiem człowieka z jego przeszłością oraz próbuje odpowiedzieć na pytanie, jak wspomnienia kształtują naszą tożsamość i teraźniejszość. Paradoksalnie jednak, najbardziej poruszył mnie nie temat pamięci czy przeszłości, ale doceniania chwili obecnej. Bohaterowie, na przekór wszystkiemu, poszukują bezpieczeństwa i szczęścia tu i teraz. Choć ich teraźniejszość jest bardzo krucha i ulotna, a przyszłość naznaczona niepewnością.

Fabuła dotyka trudnych, bolesnych tematów, ale z czułością i szacunkiem wobec postaci. Film przełamuje stereotypy, przedstawiając zarówno osobę z demencją, jak i osobę zmagającą się z uzależnieniem w sposób wielowymiarowy i podmiotowy. Historia opowiedziana ciepło, ale bez lukru. Styl oszczędny, a aktorstwo zachwyca. Otwarte zakończenie pozostawia widza z niedosytem i pytaniem: co dalej?

Koniec świata? Nie w Cieszynie

Głośny obraz rumuńskiego reżysera Radu Jude „Nie oczekujecie za wiele po końcu świata” nie spodobał się widzom, uzyskując średni wynik niecałe trzy na sześć punktów. Być może uczestnikom przeglądu nie przypadło do gustu specyficzne, sprośne i brutalne poczucie humoru. Nie pomogły też długie ujęcia i długość filmu (163 minuty), które wystawiły na próbę cierpliwość publiczności. Jako widzowie przez cały film towarzyszymy przemęczonej i ubranej w cekinową sukienkę Angeli, pracującej przy projekcie reklamowym. Główna bohaterka jeździ cały dzień samochodem po Bukareszcie, załatwiając przeróżne sprawy.

Szybko zauważamy, że pod maską ironii i bezczelności skrywa się osoba inteligentna i wrażliwa, uważna obserwatorka. Wulgarny humor jest dla niej sposobem wyrażania niezgody na rzeczywistość, którą rządzi prawo silniejszego. To nie tylko film o Rumunii i o relacji Rumunii z resztą świata, ale przede wszystkim opowieść o życiu w czasach niestabilnych, głośnych i męczących. Znalazłam w nim wiele trafnych diagnoz współczesności. Reżyser obnaża bezsensowność pracy w reklamie i obłudę korporacji. Całość składa się na wielowątkową satyrę globalnych powiązań i nierówności, pracy, mediów i absurdów we współczesnym świecie.

Udział w Cieszyńskich Prezentacjach Filmowych był dla mnie inspirującym, pełnym emocji i przemyśleń doświadczeniem. Organizatorzy zadbali o różnorodny program. Niestety, nie udało mi się obejrzeć wszystkich filmów. Już nie mogę doczekać się kolejnej edycji!