Skip to main content

Jest połowa lutego, każdy wypatruje wiosny (no, może nie ci, którzy zaczęli właśnie ferie zimowe). Co robimy gdy zbliża się wiosna, by dodać nieco nowej energii sobie i światu? Na przykład porządki. Najlepiej takie w najbliższym otoczeniu. To może być szafa i walka z nadmiarem ubrań albo mały remont, nowy kolor ściany czy nawet odkurzenie półek z książkami. Oczywiście porządki przydadzą się też w ogrodzie – przygotowujemy swoje grządki na warzywa, kwietniki na kwiaty, przycinamy i wycinamy. Wycinamy to, co być może uschło lub przymarzło, co estetycznie nam nie pasuje.

Czasem zdarza się, że chcemy wyciąć więcej i wyżej. Wtedy piszemy pismo do urzędu, by uzyskać pozwolenie na wycinkę. I tak, wycinać nie można przez cały rok, wyciąć można zanim zacznie się wiosna, czyli właśnie teraz Trzeba się spieszyć. Czasu mało, piły w ruch – znajomy odgłos, zanim wszystko się zazieleni. W urzędzie setki pism o pozwolenie na wycinkę.

Powody? Jest ich wiele: drzewa robią cień, drzewa zasłaniają widok, liście z nich spadają, ptaki hałasują. Drzewa są za duże, za stare, zagrażają samochodom, ludziom, światu.

Co z tymi drzewami jest nie tak, że naszym sportem narodowym jest wycinanie drzew? To, że nie możemy nad nimi zapanować, przewidzieć tego, jak duże urosną, czy może się kiedyś przewrócą, co zrobią nam – ludziom. Wycinamy, bo są nasze, za naszym płotem, bo chcemy, bo możemy.

Co zawiodło? System? Państwo? Edukacja? Pytań może być milion, a i tak odpowiedzi musimy poszukać sami. Czemu tak bardzo chcemy płaskich trawników, bez drzew i bez „bałaganu”?

Niektórzy z nas płaczą po wielkich wyciętych drzewach i niejedna osoba nas z tego powodu wyśmieje. Próbujemy rozmawiać, chodzimy protestować, zdobywamy ekspertyzy, pytamy w urzędach, opowiadamy o życiu w tych drzewach, o całym ekosystemie, ich niezwykłej roli w mieście. Chcemy ratować ptaki, wiewiórki, jeże, jaszczurki i małe robaczki, bo wiemy, ile nam dają i że to jedno drzewo ma znaczenie. To ono, a nie puste trawniki, daje nam tlen, to ono obniży temperaturę asfaltu w lecie, to ono daje życie w wypalonym słońcem mieście.

Jedno duże drzewo to prawie roczna porcja tlenu dla jednej-dwóch osób. Wycinka to akt skierowany przeciwko nam samym. Tlen nie jest produktem, który sprowadzi się z planety B, bo nie mamy planety B – jest tylko ta, na której żyjemy. Tak jakby zbiorowo brakowało nam wyobraźni, jakbyśmy podejmując decyzje brali pod uwagę jedynie własny komfort, jakby nie liczyło się nic więcej.

Może ta część ludzi – szaleńców, czepialskich, zbyt wrażliwych, ludzi, na widok których uśmiechamy się z pobłażaniem –kiedyś uratuje nas przed skutkami wycinek. Bo nie zdajemy sobie sprawy z tego, że takie drzewo może już nigdy nie urosnąć tak wielkie. Zmiany klimatu w Europie tak też działają, że drzewa, które posadzimy w miejsce wyciętych, nie urosną do takich rozmiarów, bo będzie im tutaj za ciepło, bo nie dadzą rady, będą zbyt kruche wobec gwałtownych zjawisk atmosferycznych. Drzewa, które rosną przez kilkadziesiąt lat i często były tu przed nami, nie obronią się w żaden sposób przed ludźmi, nie mają szans z piłami.

Może następnym razem spojrzymy na drzewa łaskawiej, docenimy je nie tylko w parkach narodowych, ale też na zwykłych miejskich skwerach? Bo one są życiem, nie tylko dla zwierząt, także dla nas.

Tekst ten nie jest ani edukacyjny, ani informacyjny. Jest subiektywnym i osobistym spojrzeniem na drzewa. Powstał ku pamięci pewnego drzewa, które straci swoje piękne życie już wkrótce (legalnie wycięte przez właściciela). Wraz z nim zniknie sporo istnień, które to drzewo zamieszkiwały. Będziemy tęsknić za drzewem, które rośnie (rosło) po tej smutniejszej stronie płotu. Żegnaj, drzewo z ulicy Korfantego.

Od redakcji KochamCieszyn.pl:

Publikujemy głos mieszkanki, bo wierzymy, że lokalne medium nie jest tylko tablicą ogłoszeń, ale przestrzenią rozmowy o tym, jak chcemy żyć – tu i teraz. Drzewa w mieście to nie detal krajobrazu. To realny element jakości życia: cień w upale, retencja wody, schronienie dla zwierząt, filtr powietrza, którego nie da się „dokupić” w markecie.

Wycinki bywają konieczne i legalne – to fakt. Ale równie faktem jest to, że każda decyzja o usunięciu dużego, dojrzałego drzewa ma konsekwencje, których nie da się szybko odwrócić. Dlatego zależy nam na tym, by takie decyzje były poprzedzone rzetelną analizą, ekspertyzami i – tam, gdzie to możliwe – rozmową.

Dziękujemy za ten tekst – za wrażliwość i za odwagę mówienia o rzeczach, które dla jednych są „tylko drzewem”, a dla innych częścią świata, który znika po cichu, wraz z dźwiękiem piły.