Skip to main content

Założę się, że jako osoba mieszkająca w Cieszynie, znasz historię miłości między cesarzem Franciszkiem Józefem, a Elżbietą Bawarską zwaną Sisi. Prawdopodobnie spotkałeś się z filiżankami, na których widniał ich wizerunek, dostępnymi jako pamiątka z naszego pięknego miasta. Jest jednak romantyczna historia, która zasługuje na więcej miejsca w świadomości mieszkańców i w przewodnikach, niż średnio udane cesarskie małżeństwo.

W 1766 roku saski książę Albert Kazimierz poślubił w Wiedniu arcyksiężną Marię Krystynę. Młoda Pani była córką cesarzowej Marii Teresy, która zapisała się w historii Polski czarnymi zgłoskami jako jedna z zaborców, i z inicjatywy matki jako wiano wniosła Księstwo Cieszyńskie. Książę Albert Kazimierz Sasko-Cieszyński to polski królewicz, syn króla Polski Augusta III i jeden z wielu kandydatów do korony w czasie konfederacji barskiej. Małżeństwo jak na tamte czasy było o tyle wyjątkowe, że zostało zawarte z miłości i można powiedzieć, że było szczęśliwe.

Książęca para nie przebywała zbyt często w nadolziańskim grodzie. Nie przeszkadzało im to jednak w aktywnym dbaniu o cieszyńskie dobra. Poszerzali Komorę o kolejne miejscowości i modernizowali, zakładając m.in. hutę w Ustroniu. Czy wiesz, że część dzisiejszego Czeskiego Cieszyna nosiła nazwę Saska Kępa? W planach była również przebudowa cieszyńskiego zamku, która ostatecznie nie doszła do skutku.

Małżeństwo nie doczekało się własnych potomków – adoptowali arcyksięcia Karola, czyniąc go tym samym swoim spadkobiercą. Miłosną historię, a wraz z nią zapał do dalszego rozbudowywania Księstwa Cieszyńskiego, zakończyła śmierć Marii Krystyny. Pogrążony w smutku książę na nagrobku żony kazał umieścić dedykację „Najlepszej żonie”, samemu skupiając się na dalszym kolekcjonowaniu dzieł sztuki.

Mamy więc historię kochającej się pary, pełną politycznych zawirowań, ale także arystokratycznych balów w rytmie wiedeńskiego walca. Historię uskrzydlającej miłości i tragicznej straty, odbierającej zapał do dalszego działania. W końcu parę książęcą, która pomimo przebywania w Brukseli czy Wiedniu, dbała o rozwój Cieszyna i okolicy. Jakby tego było mało, życiorysy obojga złączone są z historią Polski. Trzeba jednak zaznaczyć, że biografia Księcia Alberta odcisnęła się na dziejach naszego kraju w sposób pozytywny, w przeciwieństwie do rodzinnej historii jego żony.

Jako miasto i jako mieszkańcy mamy własną, niemal bajkową historię, a nie czerpiemy z niej w sposób wystarczający. Od kilku lat przywracany jest cieszyniakom imponujący życiorys księcia Przemysława Noszaka. Liczę, że w końcu nadejdzie też moment przypomnienia o miłości tej książęcej pary i o ich wkładzie w rozwój miasta i księstwa. A być może także uczynienia z niej bardziej adekwatnego magnesu przyciągającego turystów niż postacie Franciszka i Sisi.