Podczas gdy z nadzieją wypatrujemy ponownego otwarcia kultowego cieszyńskiego Kina Piast, rolę sali kinowej tymczasowo spełnia sala widowiskowa Domu Narodowego (Cieszyńskiego Ośrodka Kultury – COK) i robi to naprawdę dobrze. Na powrót najaktualniejszego dorobku kina światowego i krajowego musimy jeszcze trochę poczekać, ale z ekranu absolutnie nie wieje nudą, a to wszystko dzięki Dyskusyjnemu Klubowi Filmowemu Fafik i nieocenionemu panu Markowi Mendrochowi, który dobiera zróżnicowany repertuar, który przynajmniej w jakiejś części może trafić w gust kinomaniaków.
I tak, w marcu obejrzeliśmy cztery zupełnie odmienne dzieła kinematografii. Były to:
Posłuchaj artykułu:
Dziewczyna Piętaszek
Amerykańska komedia z 1940 roku w reżyserii Howarda Hawksa. Film ten wpisuje się w konwencję tzw. screwball comedy, przejawiającej się niezwykłą dynamiką akcji, licznymi gagami i, co tutaj szczególnie rzuca się w oczy (a raczej w uszy), niesamowitym tempem dialogów, za którymi nie nadąża polskie tłumaczenie. Jest to historia młodej rozwódki, która planuje ponownie wyjść za mąż, ale w ramach załatwiania ostatnich formalności odwiedza byłego męża – redaktora naczelnego gazety, który nie przebiera w środkach, by zatrzymać ją zarówno w redakcji (dając jej ostatnie pilne zlecenie), jak i odwieść od matrymonialnych planów.
Flow
Łotewski pełnometrażowy film animowany z 2024 r. w reżyserii Gintsa Zilbalodisa, stworzony w całości przy pomocy wolnego oprogramowania Blender. Wzruszający (zapewne szczególnie miłośników zwierząt) obraz opowiada historię kota, który ucieka przed nadchodzącą powodzią i chroni się na dryfującej łodzi w towarzystwie zwierząt kilku różnych gatunków (m. in lemura, psa i kapibary). Moją szczególną uwagę zwróciło zabawne odzwierciedlenie typowych dla danego gatunku zachowań, takich jak zrzucanie przedmiotów z półek czy bieganie za „zajączkiem” (kot) albo proszenie o rzucenie piłki czy patyka (pies). Film otrzymał w 2025 r. Oscara za najlepszy pełnometrażowy film animowany.
Listy z Wilczej
Poruszający film dokumentalny z 2025 r. w reżyserii Arjuna Talwara, który postanowił poznać i sfilmować swoich sąsiadów z ul. Wilczej w Warszawie. Zobaczyliśmy tutaj codzienność ulicy – jej sklepiki, knajpki, poznaliśmy dość dobrze listonosza Piotra i jego spojrzenie na świat, wybraliśmy się nawet na cygańskie wesele do Pułtuska. Spotkaliśmy zarówno narodowców z Marszu Niepodległości, jak i szewca-anarchistę, a także zajrzeliśmy do wirtualnej makiety Damaszku, skąd pochodził jeden z sąsiadów Arjuna. Jednak w tle tej opowieści, która zawierała także sporo zabawnych i mimo wszystko radosnych momentów, wciąż widoczne było tragiczne, traumatyczne dla autora wydarzenie, jakim była samobójcza śmierć jego przyjaciela Adiego, z którym wyemigrował z Indii do Polski. I choć nie jest wprost powiedziane, co skłoniło Adiego do tak dramatycznej decyzji, podejrzewamy niejasno, że bycie kimś odmiennym i przez to wyobcowanym w takim kraju jak Polska bywa skrajnie trudne, co przekłada się w oczywisty sposób także na zdrowie psychiczne.
Bałtyk
Słodko-gorzki dokument z 2025 r. o Królowej Łeby – pani Mieci, która w nadmorskim kurorcie od 40 lat prowadzi kultową wędzarnię ryb. Pomagają jej w tym zięć Dawid, jeden z niewielu niepijących mężczyzn w okolicy, i kilkoro najemnych pracowników, w tym mężczyzna o pseudonimie Piccolo – słaby element drużyny, w którego pani Miecia jednak niezmiennie wierzy, mimo że wiele razy sprawił jej zawód. Towarzyszymy bohaterce w jej codziennych zmaganiach z ciężką sezonową pracą, poznajemy sposób organizacji, zarządzania pracownikami, a nawet jedziemy z nią do sanatorium, gdzie próbuje podreperować podupadłe zdrowie – po latach wdychania dymu wędzarniczego i odpalania jednego papierosa od drugiego kobieta choruje m.in. na POChP i nadciśnienie. Film kończy się refleksją, że nie wiadomo, czy warto dalej żyć, ale póki pani Miecia czuje się doceniana, to jednak bilans wypada na plus.
Każdy seans DKF-u poprzedzony jest oczywiście dość obszernym wprowadzeniem zaprezentowanym przez pana Marka, którego wiedza filmowa nie ma sobie chyba równych w Cieszynie, a dodatkowym bonusem są kuluarowe rozmowy prowadzone z widzami mocniej zainteresowanymi tematyką danego dzieła lub innymi szczegółami związanymi z repertuarem czy szczegółami technicznymi dalszych spotkań filmowych.
Na tym zakończył się marcowy Fafik, jednak organizatorzy już zapraszają na kolejną, kwietniową edycję – tym razem będą to jedynie trzy czwartki, z uwagi na święta wielkanocne oraz festiwal Kino na Granicy.
Odkryj aktualny repertuar Kina






