zdjęcia: Tom Swoboda
Teatr Młynówka jest formacją, której nikomu w Cieszynie nie trzeba przedstawiać. Od lat, pod opieką Bogusława Słupczyńskiego, zachwyca nas kolejnymi spektaklami, porywając widzów nie tylko wysoką jakością warsztatu i autentycznością przekazu, ale także podnoszonymi tematami. Młodzi aktorzy opowiadają na scenie o uniwersalnie istotnych sprawach: zaufaniu, dojrzewaniu czy odpowiedzialności.
Posłuchaj artykułu:
Równie refleksyjnie było w sobotę 28 marca w Świetlicy Krytyki Politycznej, gdy swoją prapremierę miała sztuka „Przecież ty już nie żyjesz”, którą wyreżyserowała Milena Swoboda na podstawie tekstu Yuri Lee „Cień paznokcia” z książki „Brokułowy cios”.
Zaprezentowana nam historia opowiada o dziewczynie, którą odwiedza jej były, martwy partner. Udało mu się wrócić do świata żywych po tragicznej śmierci w wypadku komunikacyjnym. Nagła obecność metafizycznego przybysza budzi konsternację, szczególnie że jego dawna miłość zdążyła już związać się z kimś innym, a nawet wziąć z nim ślub. To wszystko sprawia, że sytuacja jest dosyć niezręczna, a martwy chłopak zdaje sobie sprawę, że życie – jak to zwykle bywa – potoczyło się swoimi torami i przeszło nad jego śmiercią do porządku dziennego.
Sztuka Swobody opowiedziała przede wszystkim o stracie, godzeniu się z nią, ale także zadała pytania o naszą odpowiedzialność wobec drugiego człowieka. Poczucie winy i smutek mieszały się tu ze wspominaniem dobrych chwil, a także przebaczeniem i wspólną próbą zmierzenia się z rzeczywistością, która przytłacza. Nie brakuje jednak w tej opowieści ciepła i troskliwości, a także zwykłej ludzkiej empatii. Koniec końców przybysz z zaświatów zostaje wysłuchany, odzyskuje spokój, a wszyscy bohaterowie dramatu wracają do emocjonalnej i egzystencjalnej równowagi.
Jest to piękna i dojrzała opowieść, wymagająca od reżyserki i aktorów dużo wrażliwości. Już sam wybór tekstu koreańskiej pisarki młodego pokolenia jest bardzo interesujący, a cały spektakl, utrzymany w minimalistycznej konwencji pomiędzy czytaniem performatywnym i sztuką teatralną, zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie. Trudno było nie utożsamiać się z bohaterami, jeszcze trudniej nie odnosić tego, co działo się na scenie, do własnych doświadczeń.
Wszyscy w końcu mamy w swojej pamięci osoby, które straciliśmy. Wydawało się nam, że świat bez nich nie będzie już zdolny do dalszego trwania, ale ten – koniec końców – okazał się w swoim ogromie zupełnie nieporuszony, tak jakby na złość nam chciał pozostać ostentacyjnie obojętny wobec naszej żałoby.
Właśnie z tym tematem zmierzył się spektakl i, oprócz chwil wzruszenia, dał nam także nieco terapeutycznego katharsis. Sądzę też, że było to bardzo istotne i niezwykłe wydarzenie na kulturalnej mapie Cieszyna, co tylko udowadnia liczba osób, które przyszły, by w nim uczestniczyć.
Trzymam kciuki, abyśmy mogli częściej oglądać spektakle grane pod okiem Mileny Swobody przez aktorów z Teatru Młynówka. Mam także nadzieję, że sztuka będzie jeszcze wystawiana – a jeśli tak się stanie, to gorąco zachęcam, abyście poszli ją zobaczyć. Ja na pewno tam będę.



