Wojna wcale nie jest tak odległa, jak mogłoby się wydawać. Przede wszystkim – w sensie geograficznym, bo toczy się za naszą wschodnią granicą, ale też dlatego, że dzięki nowym technologiom, wojny są coraz intensywniej dokumentowane. Wiadomości z frontu mogą docierać do nas szybciej niż kiedykolwiek w historii, ale prostsza staje się także dezinformacja na masową skalę.
Debata reporterów wojennych, o nieoczywistym tytule Pomiędzy młyńskimi kamieniami była najbardziej wyczekiwanym przeze mnie spotkaniem programu Literatura na granicy. Ze względu na specyfikę tego zawodu w ostatniej chwili okazało się, że dwoje zaproszonych gości nie może przyjechać. W zastępstwie zaproszono równie ciekawe osoby, w tym reportera Czeskiego Radia, odznaczonego m. in. przez prezydenta Petra Pavla medalem Za zasługi, Martina Dorazína, który na debatę przyjechał wprost z Ukrainy i Miładę Jędrysik, polską dziennikarkę i byłą korespondentkę wojenną na Bałkanach. Obecny był także gość ze Słowacji, Tomáš Forró – reporter zajmujący się kryzysami politycznymi i konfliktami zbrojnymi na świecie, ostatnio zwłaszcza w Ukrainie. W debacie w Polskę reprezentował również dziennikarz, reportażysta i pisarz Wojciech Jagielski. Dyskusję moderował Piotr Górecki.
Wojna ciągle pod skórą
Debatę otworzyło pytanie o to, jak wygląda obecnie sytuacja w Ukrainie. Reporterzy wspomnieli o codziennym życiu, które toczy się dalej, o jeżdżących pociągach, otwartych pomimo stałej obecności wojny restauracjach. Wojna cały czas siedzi w głowach. Możesz pójść do dyskoteki, kina, teatru, ale ciągle myślisz o tym, że będziesz musiał się chować. Nie wybiega się myślami za bardzo, bo przyszłości może nie być. Wojna dotyka wszystkich, a jej skutki są tragiczne i długofalowe.
Rozmawiano też o tym, jak pisać o wojnie w Ukrainie, kiedy Rosja wszystkie informacje wykorzystuje do swoich celów propagandowych. Jak poruszać tematy trudne, takie jak kontrowersje związane z poborem wojskowym czy korupcją. Rozmówcy zgodnie stwierdzili, że kluczowe jest pokazanie kontekstu, opowiedzenie całej historii i unikanie tabloidowych nagłówków.
Wojna i technologia
Rozmawiano też o tym, jak praca reportera zmienia się pod wpływem rozwoju technologii. Dawniej, w czasach „analogowych” śledzono dziennikarzy. Podczas np. wojny w Iraku, dziennikarze podróżowali w asyście wojska. Praca dziennikarza zawsze była poddawana kontroli ze strony rządu i wojska, ale teraz inwigilacja jest totalna. Wojsko chce, żeby dziennikarze wiedzieli jak najmniej. Dlatego praca podczas wojny często przypomina zabawę w kotka i myszkę. Z drugiej strony, na co zwrócił uwagę Tomáš Forró, dziennikarz wojenny musi działać tak, żeby nie szkodzić bezpieczeństwu swoich informatorów.
Wojna informacyjna
Media bardzo się zmieniły w ciągu ostatnich trzech dekad. Redakcje wysyłają korespondentów wojennych na coraz krótsze misje, oczekując jednocześnie dużej liczby materiałów, przez co czasu na badanie i weryfikowanie informacji jest coraz mniej. Żyjemy w czasach chaosu informacyjnego. Jak zaznaczył Martin Dorazín, problemem jest to, że nawet ludzie krytycznie myślący nie potrafią ocenić, co jest prawdziwe. Mam szczęście, że tam jestem na miejscu. Uczestnicy debaty byli zgodni, że o wojnie nie da się pisać z daleka.
Kto jest odbiorcą wojennych reportaży? Moi czytelnicy się starzeją razem ze mną – przyznawał Forró. Jagielski i Dorazin zwrócili uwagę na nowe formy komunikacji – jeżdżą po szkołach, spotykają się z młodzieżą, a młodych ciekawią historie, które opowiadają. Popularność tradycyjnych mediów spada, ale coraz większym zainteresowaniem cieszą się podcasty.
Część debaty dotyczyła też obiegu informacji na platformach społecznościowych, gdzie najpopularniejsze są treści budzące silne emocje i gdzie każdy może wyrazić opinię na dowolny temat.
Kiedyś mówił ten, kto trzymał mikrofon. Dziś wszyscy chcemy przemawiać, ale w związku z tym wszyscy musimy brać odpowiedzialność za swoje słowa. Zwykle jednak wygrywają ci, którzy mówią najgłośniej. Nikt nie sprawdza ani nie cenzuruje tego, co do nas dociera. W internecie możemy znaleźć nawet najbardziej drastyczne zdjęcia z wojen. Nie wiem, co się z nami dzieje teraz, czy to nas uwrażliwia, czy zobojętnia? – pytała Miłada Jędrysik.
Od autorki
Bardzo bym nie chciała, żebyśmy kiedykolwiek pomyśleli, że w czasach powszechnego dostępu do Internetu zawód korespondenta wojennego jest nam już niepotrzebny. Warsztatu, wiedzy i doświadczenia, a przede wszystkim bycia na miejscu nic nie zastąpi. Internet stał się frontem wojny informacyjnej i właśnie dlatego rzetelna praca dziennikarska jest nam potrzebna jak nigdy przedtem.
Dowiedz się więcej
Dla zainteresowanych tematem kilka poleceń:
- W 2024 powstał film dokumentalny Korespondent wojenny z udziałem Martina Dorazina.
- Miłada Jędrysik jest autorką reportażu Inny front, w którym ukazuje życie ludzi w cieniu wojny.
- Być gościem w katastrofie Tomasza Szerszenia to antropologiczny esej o patrzeniu na obrazy wojny w Ukrainie.
- Część książek Tomáša Forró jest dostępna w polskim przekładzie.
- Wojciech Jagielski i Krzysztof Story prowadzą wspólnie podcast Strona Świata dla Tygodnika Powszechnego.
- Podczas debaty odwołano się do filmu dokumentalnego BBC War Feels Like War o wojnie w Iraku.
Zostawię Was z wypowiedzią amerykańskiej dziennikarki, Stephanie Sinclair, na temat pracy korespondenta wojennego z filmu wymienionego powyżej:
To wszystko kwestia perspektywy – tak, to trudne życie w porównaniu z życiem moich przyjaciół, którzy mieszkają w Chicago i Nowym Jorku i chodzą do barów co noc. Ale nie jest ono trudne w porównaniu z życiem ludzi, których kocham, a którzy są w Iraku i próbują wysłać swoje dzieci do szkoły w środku tego wszystkiego, próbują pracować, a nie ma pracy, i próbują, wiesz, radzić sobie z rakiem, a nie ma na niego leków. Więc tak, jestem trochę bardziej zahartowana.
Może emocjonalnie potrzebuję terapii, ale pieprzyć to. Warto.
Zdjęcia z debaty Pomiędzy młyńskimi kamieniami z 30 kwietnia autora Leszka Buzderewicza pochodzą ze strony internetowej Kina na Granicy i zostały opublikowane dzięki uprzejmości festiwalu. Serdecznie dziękujemy za zgodę 🙂



