Zdjęcia: Hubert Tereszkiewicz
Właśnie zaczęliśmy pisać nowa historię Teatru Młynówka. Teatru, który w lipcu br. stracił swoje miejsce pracy-życia, w najlepszym swoim momencie twórczym i w sposób niezawiniony. Teatr Młynówka to zespół dzieci i młodzieży. To pewien fenomen polegający na tym, że dzieci i młodzież robią poważny, dorosły teatr.
Ostatnie miesiące „Młynówki” to okres bardzo napiętej pracy z jednoczesną świadomością utraty swojego miejsca – Świetlicy Krytyki Politycznej w Cieszynie na ulicy Przykopa. Na zespół młodziutkich ludzi spadła strata, przyszła niepewność jutra. Któż lepiej poza nimi zdaje sobie sprawę z tego, czym jest stworzenie zespołu teatralnego, o takich możliwościach wykonawczych, takiej dojrzałości, takiej sprawności i zaangażowaniu? Jakim wyzwaniem jest każdy spektakl? Jakim wysiłkiem? Przez miesiące i lata. Odpowiedź zna niewielu.
Teatr wskrzesza sens życia, nadaje świadomość, wiarę i nadzieję ludziom. Oni to wiedzą – młodzi artyści i artystki. Czy wiemy to my, dorośli? Nie jestem tego pewien…
Zabranie temu teatrowi miejsca pracy w ogóle nie powinno się zdarzyć w dzisiejszym świecie, a zdarzyło się i to bez specjalnego problemu, jakby to było zwyczajne… Jest mi wstyd za ten świat i za ludzi, którzy mają jakąś tam władzę i niczego, ale to kompletnie niczego nie rozumieją. A przecież istnieją tylko dzięki tym dzieciom i tej młodzieży, dzięki ich wierze i gorącym chęciom. Oni jeszcze nie wiedzą, że dzieci i młodzieży się nie zawodzi.
„Młynówka” płynie dalej. Kiedy 4 lipca zobaczyłem i usłyszałem jak czytają „Opowiadania dzieci z Przykopy” poczułem ze sceny dojrzałą energię; spokój ludzi, którzy wiedzą, o czym mówią i jak ważne jest to, co mówią. Przestał się liczyć ich młody wiek, nastała poważna cisza słuchania i słyszenia. Wyczarowywali czas z przeszłości, ożywiali postacie, przywracali życie duszom i uczucia. Stawali się w tym pięknymi ludźmi, jakich mało ziemia nosi. To był ich i nasz ostatni piękny teatralny wieczór na Przykopie, jak przed końcem świata…
Nigdy nie pomyślałem, że moi młodsi koledzy aktorzy, jako kolejne pokolenie twórców w tym kraju, dowie się znowu, że prawdziwą sztuką nie jest tylko zrobienie spektaklu, ale trwanie teatru, walka o jego istnienie w tym podobno tak znakomicie urządzonym świecie.
No to teraz powalczymy! „Młynówka” będzie istnieć i tworzyć. Do pracy wracamy we wrześniu. Mamy coraz więcej przyjaciół, którym na nas zależy. Damy sobie radę. Będziemy robić rzeczy piękne i mądre. O pokoju, o miłości, o nadziei, o dobru i złu. Bo świat zapomniał, że oprócz wojen, konfliktów, skandali, kradzieży, nienawiści, głupoty, kombinacji i ignorancji, jest jeszcze normalne, proste życie, zwyczajność, szczerość, przyjaźń, spokój, codzienność, troska o rzeczy i sprawy „małe” i naprawdę bliskie. I to jest właśnie najważniejsze.
My jesteśmy najważniejsi, a nie to, co chciałoby się nam wtłoczyć do głów. My jesteśmy punktem wyjścia do wszystkiego. Nasza wrażliwość, nasze wątpliwości, nasze marzenia, nasza szczere, proste chęci, nasze wątpliwości i ułomności. Nie pozwolimy odebrać sobie tego, kim jesteśmy.
Dziękuję Natalii Kałuży za lata opieki i współpracy i chęć kontynuacji.
Dziękuję koleżankom i kolegom z Fundacji Miejski Nurt za podjęcie się ratowania naszej pracy.
Dziękuję wszystkim, dla których jesteśmy ich Teatrem!



