Skip to main content

Końcem lipca tego roku swoją siedzibę zamknie Świetlica Krytyki Politycznej w Cieszynie. To dla miasta duży cios. Mnie również nie jest to obojętne, gdyż koniec działania tej placówki to nie tylko kwestia utraty jej działalności kulturalnej, spotkań autorskich, paneli i warsztatów. To także objaw szerszego problemu współczesnego świata – coraz bardziej postępującego wykluczania z map naszych miast tzw. miejsc trzecich.

Miejsca trzecie to przestrzenie socjalizacji, spędzania wolnego czasu z innymi ludźmi i odpoczynku. Dzięki nim możemy wyrwać się z miejsc pierwszych (domów) oraz miejsc drugich (pracy/szkoły), by w swobodny sposób uczestniczyć w życiu społeczno-kulturalnym: budować relacje, poznawać nowe osoby, nabywać wiedzę, spotykać się z przyjaciółmi. Istotnym komponentem tego typu instytucji jest też ich bezpłatność – tym różnią się od kawiarń, restauracji czy pubów – można tam po prostu przyjść i być. Nikt nas nie wygoni, gdy nasza obecność stanie się nieopłacalna.

Takie miejsca to biblioteki, świetlice środowiskowe, domy kultury. Taką przestrzenią jest też od siedemnastu lat cieszyńska Krytyka Polityczna, która wytworzyła wokół siebie barwne środowisko skupiające osoby eksperckie, badaczki, artystów i wszystkich ludzi, którzy po prostu chcieli zostać z nią na dłużej. Sieciowanie takiej grupy nie byłoby możliwe bez miejsca, gdzie można się spotykać w sposób nieskrępowany.

Są tacy, którzy zżymają się na młode osoby chodzące bez celu po galeriach handlowych, jednak tego typu grupki dzieci i nastolatków nie wybrały sobie tego same, po prostu nie mają alternatywy. Trudno od nich wymagać, by po lekcjach spotykali się w szkole albo bibliotece.

Przyczyną tego zjawiska jest to, że nie ma na mapie współczesnych miast zbyt wielu miejsc, gdzie można w spokoju usiąść i spędzać razem czas bez konieczności wydawania pieniędzy. Pół biedy, gdy jest ciepło, ale w zimne miesiące czasem jedynym ratunkiem są właśnie galerie handlowe, chociaż i te szczędzą miejsc, gdzie można usiąść, nie wchodząc tym samym w przestrzeń gastronomiczną. W końcu tworzenie się więzi społecznych bez kawy za dwie dychy nie przynosi im profitu.

Trudno nie myśleć o tym w szerszym, politycznym i systemowym kontekście. W końcu brak miejsc trzecich sprzyja zarówno władzy, jak i biznesowi. Nieobecność takich przestrzeni pomaga nas separować od siebie i utrudnia organizowanie się. Przeciwdziała także przepływowi myśli, co również sprzyja rządzącym. Z drugiej strony, łatwiej nam ulec konsumpcjonizmowi, gdy skazani jesteśmy na galerie handlowe lub inne tego rodzaju przybytki, by móc spotkać się na neutralnym gruncie.

Bo koniec końców miejsca trzecie to nie tylko narzędzie naszego odpoczynku i socjalizacji. To także zarzewia obywatelskiego nieposłuszeństwa, wzajemnej pomocy, punkty kolportowania niezależnych idei i – nie zawaham się tego napisać – filar prawdziwie demokratycznego społeczeństwa. Dlatego właśnie trudno się nie martwić, gdy takie miejsce znika z mapy naszego miasta.

Lubię tekst zakończyć jakąś optymistyczną nutą, ale tutaj będzie o to trudno. Mogę jedynie zaapelować, abyśmy nie zamykali się w swoich czterech ścianach i dwóch miejscach. Odwiedzajmy miejsca trzecie, jakiekolwiek by one nie były. Wystarczy wybrać się tam raz na jakiś czas, by pobyć z innymi ludźmi. Jest to szczególnie ważne dzisiaj, gdy wielkie korporacje do spółki z rządami państwowymi chcą, abyśmy byli łatwym do zarządzania społeczeństwem, którym można bez wysiłku manipulować.

Chodźmy zatem do bibliotek, świetlic i domów kultury. Uczyńmy z miejsc trzecich nasze przyczółki oporu!

Obejrzyj komunikat pracowników Świetlicy Krytyki Politycznej w Cieszynie: