Magdalena Okraska, pracownica społeczna i publicystka mieszkająca w Cieszynie, podzieliła się w mediach społecznościowych zdjęciem plakatu, który zauważyła przy kasie w jednym z cieszyńskich supermarketów. Na plakacie widnieje rysunek grupki dzieci oraz hasło:
NIE POZWALAJ DZIECIOM KRAŚĆ.
NAUCZ JE PRACOWAĆ, ABY MIAŁY LEPSZĄ PRZYSZŁOŚĆ.
Zdjęcie wywołało dyskusję na temat tego, w jaki sposób mówić o problemie kradzieży dokonywanych przez dzieci i młodzież oraz o tym, że podobne przekazy utrwalają szkodliwe stereotypy dotyczące ubóstwa.
Okraska w ten sposób skomentowała plakat w mediach społecznościowych:
Taki plakat wisi przy kasie w cieszyńskim Intermarche.
Jest to tak złe na tylu poziomach, że nawet nie wiem, od czego zacząć.
To może zacznę od tego, dla tych z państwa, którzy kojarzą mnie głównie z opowieściami z Czech, że z hardkorową biedą i dziećmi z tzw. trudnych środowisk stykam się na co dzień i mam sporą, realną wiedzę o tym, jak wygląda takie życie.
Nie jestem wolontariuszką, nie jestem dobrą panią z NGO z doskoku – pracuję w publicznej, pełnej procedur, wąsatej pomocy społecznej, która według was, w zależności od sytuacji, albo za mało robi, albo za bardzo wchrzania się ludziom w życie. Z osobami z tzw. środowisk defaworyzowanych spędzam wiele godzin dzień w dzień.
I nie godzę się na takie plakaty, które stygmatyzują borykające się z trudnościami rodziny/dzieci, a jednocześnie zdejmują z państwa jego psie obowiązki.
Czy dzieci kradną? Pewnie, choć bardziej młodzież, niż prezentowane na plakacie pięciolatki.
Czy to jest masowe w (chłe chłe) dwudziestej gospodarce świata? Z całą pewnością nie jest.
Dlaczego kradną? Z głodu, z chęci pozyskania czegoś bez pieniędzy (których nie mają, bo nikt im nie daje), z powodu złych wzorców rzecz jasna też.
Ale takie plakaty i takie hasła niosą neoliberalną opowieść, która została nam w Polsce wręcz przyspawana do kręgosłupa. Zgodnie z tą opowieścią jest wyłącznie jednostka i jej samodzielna odpowiedzialność za siebie i dzieci. Nikomu nic się nie należy. Nie istnieje żaden system, który defaworyzuje, daje i odbiera, który jedną decyzją spycha na koniec układu pokarmowego w kapitalizmie. To ogromnie szkodliwe myślenie, według którego właściwie nic nie można zmienić inaczej niż samodzielnie, a przypływ powinien podnosić wszystkie łodzie, tylko nie te, których jakoś nie podniósł i o których się potem nie mówi.
Naprawdę rozumiem, że wkurza, jak dziecko ukradnie batona.
Naprawdę nie uważam, że trzeba strzelać z tak grubej rury, i to jeszcze w tak źle wymierzonym kierunku, kolportując bardzo szkodliwe przekonanie, że bieda jest decyzją/wyborem.
Od redakcji:
Pod wpisem pojawiło się wiele komentarzy osób, które zgodziły się z opinią, że podobne hasła wzmacniają przekonanie, że bieda zawsze jest skutkiem braku chęci do pracy. Tymczasem takie uproszczenie odwraca uwagę od przyczyn systemowych oraz od potrzeby prowadzenia skutecznej polityki społecznej.
Kradzieże popełniane przez dzieci i młodzież mają różne przyczyny. W przypadku młodszych dzieci istotną rolę odgrywa rozwój mózgu – nie są one jeszcze w pełni zdolne do kontrolowania impulsów i przewidywania konsekwencji swoich działań. Kora przedczołowa, odpowiadająca za samokontrolę, planowanie i ocenę skutków zachowań, dojrzewa najpóźniej spośród struktur mózgu i pełną dojrzałość osiąga dopiero około 25. roku życia.
Powody kradzieży bywają znacznie bardziej złożone. Mogą wiązać się z ubóstwem, zaniedbaniem, nieprawidłowymi wzorcami wyniesionymi z domu, zaburzeniami rozwojowymi, presją rówieśniczą, a nawet przemocą czy manipulacją ze strony innych dzieci lub dorosłych. Takich problemów nie da się rozwiązać prostym sloganem na plakacie, tylko długotrwałą pracą.
Kontrowersje budzi również samo hasło „Naucz je pracować”. Warto pamiętać, że dzieci mają przede wszystkim prawo do nauki, rozwoju, zabawy i bezpiecznego dzieciństwa. Na pracę przyjdzie jeszcze czas.
Czy myślicie, że taki plakat przyczyni się do rozwiązania problemu kradzieży przez dzieci? Czy zgadzacie się z tym, że podobne przekazy uderzą w najsłabszych? Zachęcamy do podzielenia się swoim doświadczeniem lub opinią w komentarzu.
Jeżeli niepokoi Cię zachowanie dziecka lub jego sytuacja, możesz interweniować. Pierwszym krokiem może być spokojna rozmowa z dzieckiem lub jego opiekunem. W wielu przypadkach warto również skontaktować się ze szkołą, do której uczęszcza dziecko, z dzielnicowym albo zgłosić sprawę do ośrodka pomocy społecznej. Zgodnie z prawem każdy może złożyć wniosek o wgląd w sytuację dziecka w sądzie rodzinnym. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia dziecka wezwij policję.
Polecamy
Jeśli chcesz porozmawiać z dziećmi o biedzie w sposób dostosowany do wieku, warto zacząć od książki Bieda. Przewodnik dla dzieci autorstwa Hanny Gill-Piątek i Henryki Krzywonos. Książka jest napisana empatycznym językiem, pełna historii zrozumiałych dla Twojego dziecka.
Autorką ilustracji do tej książki jest cieszyńska ilustratorka Anna Pluta.



